siwe niebo aż nieprawdziwe
szorstkie
nieco wełniste
zatrzymuje się czule
nad listkiem
nad pestką co żłobi
już zieleń
nad pleszki wczorajszym wspomnieniem
a wieczór ubarwia dodaje
szlachetnej gęstości
i farbi
detale
gdy czerep nieba
przestrzelony
wyrzeźbi co chce
ciepły promień