Metronom
Dzwoniły łzy niebios jak dzwonki na łące,
a teraz miarowe, choć mocno drążące.
O deszczu Staffowskim nie miały pamiętać,
w falowcach naporem ulewy wzbierały,
na dachy blaszane nerwowo spadały.
I coś się z tym deszczem dziwnego zadziało,
w poezji współczesnej nierówno zagrało.
Tu dudni, tam drąży nie czekać umiaru,
współczesny poeta nie żąda zegarów.
Akcentów nie liczy, melodiom nie wierzy.
Pożegnaj metronom, jeżeliś na czasie.