Nasza podróż zaczęła się u podnóża gór
Po drodze widzieliśmy chyba ze sto trupów,
lecz później zniknął sens liczenia ich od nowa, bo
na wyższych poziomach matematyka
przestała zawierać liczby,
dalej były tylko litery, a my
tworzyliśmy z nich słowa.
Nie mogliśmy mnożyć przemiennie
ale codziennie wyciągaliśmy
pierwiastek z liczby ujemnej.
Tak, wiem, brzmi niemożliwie
Ale przyznaj – poniekąd
postępowaliśmy tak całe życie
tylko na innych płaszczyznach
„Postępowaliśmy”.
Lubię to słowo.
Świat zespolony
Świat urojony
Część z tego jest rzeczywista
Przestrzeń wektorowa
na marne usiłowała uchwycić
wymiary naszej miłości
Tych, co stąpali twardo po ziemi
nie spotkaliśmy
Choć los ten sam wyznaczył nam szlak
Lecz my jesteśmy lekkoduchami
więc tamci w ziemi, my - w chmurach
zostawiliśmy ślad
I choć oni tam szli dla wspaniałych widoków,
my ten najpiękniejszy dawno odnaleźliśmy
spoglądając sobie w oczy, bo
w nich odbijał się świat
nienazwany, nieoznaczony
żadną turystyczną flagą
Nikt, poza nami, nie musiał o nim wiedzieć.