Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.

 

Bogini

 

Idziesz do mnie całkiem goła,

jak wyrwana z sennych marzeń,

jak z obrazu Salvadora,

kształt wyłania się z miraży.

 

Już się zbliżasz całkiem naga,

rozebrana aż do pragnień,

jak ta druga Goi Maja,

rozłożona na obrazie.

 

Ty rozkładasz się doszczętnie,

na kawałki i pierwiastki,

tłum wyznawców zaraz klęknie,

przecież ci nie robi łaski.

 

Wieloręka, wielousta,

wielonoga, wielocipa,

celem twoim jest rozpusta

i w tej celi się zamykasz.

 

Z niej wychodzi z tobą zgoła

prawda twoja, również naga:

W każdym palcu złoty dolar,

a opornych biczem smagasz.

 

Klub obleśnych hedonistów

ciągle bije ci pokłony,

pośród innych bożków jesteś

wciąż ich bóstwem ulubionym.

 

 

 

2. Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno.

 

Imię

 

Pseudonimy, anonimy,

imion brzmienia i wibracje,

gdy się z nimi oswoimy,

to się stają naszym światem.

 

Tym prawdziwym lub fałszywym,

upragnionym lub niechcianym,

jednak tylko dla nas żywych,

przez nas samych nazywanym.

 

Chociaż byłeś Bezimienny,

dla tych, którzy żyć nie mogą

bez nazwania spraw codziennych,

nas nazwałeś Swoją Drogą.

 

Pozwoliłeś też nam wołać

odtąd Ciebie po Imieniu,

przykazałeś przy tym jednak,

by nie wzywać na daremno.

 

Buntownicze tłumy rosną,

co nikogo nie chcą słuchać,

na językach mają wolność,

zniewalacze noszą w uszach.

 

Odrzucają Twoje ścieżki,

własne rąbią sobie sami.

Zbyt daleko już odeszli,

chociaż błądzą, idą dalej.

 

Twoje Imię deformują

na sposobów bardzo wiele

Choć je często przywołują,

częściej w łóżku niż w kościele.

 

Czasem w żarcie lub w zawiści,

bez szacunku, przez przypadek,

bardzo często z błahych przyczyn

albo też bez przyczyn żadnych.

 

 

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

 

Święto

 

Różne rodzaje są świętowania.

Takie, po którym chce się do pracy,

ale też takie, po którym rana

dnia następnego boli i drażni.

 

Ten, kto wybiera swojego pana,

nie zawsze panu swojemu służy,

różne bywają więc świętowania

wśród bardzo różnie błądzących ludzi.

 

Ze światłocieni mgieł się wyłania

wniosek najpewniej zupełnie słuszny,

każdy ma takie świąt świętowania,

jakiego pana i jak mu służy.

 

 

4. Czcij ojca swego i matkę swoją.

 

Szacunek

 

Byłem kochany, wiem to na pewno,

bez słów podniosłych, gorących wyznań.

Gdy pochłaniała zwykła codzienność,

uczucia proste kryły się w czynach.

 

To nie był wcale świat doskonały,

tkwiła skórzana w nim dyscyplina.

Gdy sprawy kiepski obrót przybrały, 

o pasie sobie ktoś przypominał.

 

Byłem kochany, więc było łatwiej

znosić cierpienia i niedostatki, 

okazać miłość ojcu i matce.

Szacunek był czymś zupełnie jasnym.

 

Dziś patrzę na świat słabnącym wzrokiem,

rzadki włos jeży mi się na głowie,

gdy wokół rosną zabójcze matki,

nie chcący dzieci przyszli ojcowie.

 

 

 

5. Nie zabijaj.

 

Zbrodnia

 

Nie powiedziałeś: Nie zabijaj brata,

rodziców swoich, ani dziecka swego.

Nie powiedziałeś: Nie zabijaj starca,

schorzałego, nad grobem stojącego.

 

Nie powiedziałeś: Nie zabijaj siebie,

bo to tak bardzo było oczywiste,

gdy powiedziałeś: Nie zabijaj, przecież

napiętnowałeś morderstwa już wszystkie.

 

Z własnych wyborów nie Twoje anioły

świat urządzają, gotują nam przyszłość.

By go przestawić w śmierciolubne tory,

zamordowano naszą oczywistość.

 

 

6. Nie cudzołóż.

 

Kałuża nieczystości

 

Twoje oczy są takie błękitne, 

niczym wody najczystsze pod niebem. 

Twoje usta czerwienią wciąż kwitną,

przyciągają spojrzenie do siebie.

 

Jego oczy są czarne jak noce,

rozgwieżdżone i pełne tajemnic,

lecz gdy wasze spojrzenia los plącze,

to marzeniom już blisko do pełni.

 

Zapragnęłaś tych ramion i dłoni,

ich szorstkiego dotyku na ciele,

twoje piersi oddechem już gonią,

za uściskiem, spełnionym marzeniem.

 

On ma żonę i dzieci dorosłe,

ale nie jest do końca szczęśliwy.

Tobie ufa, to przecież jest proste,

choć jest tutaj, to ciągle jest z nimi.

 

Modre oczy z rozkoszy już mrużysz, 

twoje ciało dreszczami zadrżało,

w przyjemności nieczystej kałuży

właśnie rodzi się zamęt i chaos. 

 

 

7. Nie kradnij

 

O własności

 

Pojęcie własności w przewrotnym świecie

wciąż się rozmywa w przeróżne formy.

Co jest już czyjeś, może być przecież

tego, co władzę ma tworzyć umowy.

 

Biednieją ubodzy, bogaci się mniejszość, 

zmieniają się tylko tryby systemu,

sprawniejsze co roku w tym, by nie uszło

fiskalne przestępstwo komuś biednemu.

 

Bogatych nie wzrusza, tak bardzo prawo,

choć wisi nad nimi również siekiera,

zazwyczaj przychodzi im raczej łatwo

swoje pomnażać, cudze odbierać.

 

Pojęcie własności bywa też złudne,

bywają w dzierżawie dobra przechodnie,

niestety, czasami bywa też trudne,

ponieważ obciążać może i pognieść. 

 

Choć kradną biedni, kradną bogaci,

to wszystkim wybije jedna godzina,

ten tylko w niej wygra i nic nie straci,

kto dobra zostawił albo ich nie miał.

 

Gdy wokół hołdują tłumnie zyskowi

jak echo powraca znów prawda stara,

że mogą jedynie dusze uzdrowić

uczciwe ciężarki i równa miara.

 

 

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

 

Słowo

 

Słowo ciągle ma swój ciężar,

choć przytłacza je dziś obraz,

co rozbiera się do zera

dla popędu myśli dobra.

 

To nie zawsze jednak działa,

chociaż mózgi obraz chłoną.

Słowo może krzepić ciała

i umysłów być ochroną.

 

Prawda czasem jednak boli.

Rani niczym podłe kłamstwo.

Trzeba zawsze dobrej woli,

by opisać coś, co zaszło.

 

Słowo może być pomyłką,

drzazgą wbitą w żywą tkankę.

Może być igraszką zwykłą,

lub być może zagmatwane.

 

Może jeszcze lecieć lekko

lub uderzać twardym młotem.

Lepiej zważyć je więc przeto,

niż zatrzymać w locie potem. 

 

Czasem lepiej nic nie mówić,

niż się dzielić gorzką prawdą.

Lepiej się ku Słowu zwrócić,

niż powielać każde kłamstwo.

 

 

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

 

Między spojrzeniem a pieszczotą

 

Odległość była zbyt bliska...

więc może to był zbieg zdarzeń, 

że pełnia pani stanika

o moje wsparła się ramię.

 

Chociaż nie jestem już młody,

to w takie przypadki nie wierzę,

jednak przelotny ten dotyk.

zatrzymam sobie w sekrecie.

 

Bo choć nie jestem już młody

a może właśnie dlatego,

są jeszcze we mnie tęsknoty

i głodne szarpie się ego.

 

Być może głupie, po prostu,

drążą mi głowę rozterki,

ale nie szukam kłopotów

i wiem, że zawsze ktoś cierpi.

 

Gdy widzę panią z oddali

to muszę szczerze tu przyznać,

wcale nie żebym się chwalił,

budzi się we mnie mężczyzna.

 

I chciałbym móc rzec, że TYLKO

podziwiam pani urodę,

będąc wzbudzonym mężczyzną,

szczerze rzec tego nie mogę.

 

Jeszcze na koniec, ukradkiem

patrzę na panią z daleka,

kaganiec myślom zakładam,

bo wiem, że w domu ON czeka.

 

 

10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

 

Rzeczy

 

Nie mam dużo, mówiąc szczerze,

raczej biednym niż bogatym,

jednak ciągle mam za wiele,

wrzeszczą z kątów zbędne graty.

 

Tym, co więcej im potrzeba,

ani trochę nie zazdroszczę.

mi wystarczy kromka chleba

i codzienny życia pośpiech.

 

Otoczony przez bogaczy,

którzy patrzą na mnie krzywo

i wytykać chętnie raczą,

że się możniej żyć powinno,

 

czuję czasem się ciut gorzej,

ale nigdy, z żadnej biedy,

nie zakwita w mojej głowie

chwast zazdrości niepotrzebny.

 

Żyjcie sobie w swych pałacach

i się woźcie powozami,

mi wystarcza prosta praca,

kiedyś wszyscy się zrównamy.

 

I choćbyście się wynieśli

ponad szczyty, ponad życie,

szkoda dla was jednej chwili

mej zazdrości nie wzbudzicie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
  • Sylwester_Lasota zmienił(a) tytuł na Dla tych, co czytali i dla tych, którzy nie czytali, wszystkie dziesięć jeszcze raz.
Opublikowano

 

 

Nie wiem, czy fortunne w dniu bodajże śmierci (dziś w każdym razie o tym przeczytałam) śmierci współautora scenariuszy Dekalogu pana Krzysztofa Piesiewicza, bo wcześniej napisane, a dziś opublikowane.

Pozdrawiam.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To dobrze 

 

Bardzo podoba mi się wiersz piąty.

Duzo przemyśleń w lapidarnej ostatniej strofce, która jest logicznym ale zaskakującym wnioskiem.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...