“Jaki piękny naszyjnik” w głowie powiedziałam,
bo przecież nigdy wcześniej takiego nie widziałam.
Patrzę w dal, gdy kat na głowę mą worek zakłada
i czekam, aż z krwi mojej stanie się brudna marmolada.
Nie myślę o niczym, chwilę cicho lecz namiętnie kontempluję
może kiedyś na płótnie to pędzlem namaluję.
Nie płacze, nie szlocham, ni łza po policzku nie spłynie.
Przestępstw winna, brutalna ta kara mnie nie ominie.
Lecz chwile przed wzroku utratą, patrzę się mu na twarz
Zapomnieć, zapomnę. Słyszę “czy mnie dziś poznasz?”
Widzę, nie wierzę. Oczy mnie pieką. To ja przede mną-
stoję ze śmierci iskrami, krwią brudną świecą.
To mi się spodobało szczególnie :) A tekst wciągnął, ciekawa byłam jak to się skończy. W sumie nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej :)
@karenka
...
świat zdąża
do Światłości
wygląda
jego bliskości
a ludzie
ludzie idący tłumnie
pogrążają go durnie
kiedyś
dla hitlera klaskali
teraz ...
dla innego wodza
życie by oddali
ciągle są mali
a wielką móc otrzymali
...
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia