Największą siłą tego wiersza jest sposób, w jaki zwykłe skojarzenie uruchamia lawinę pamięci, a puenta – "Anetka, która i tak potem pierwsza z nas umarła" – każe przeczytać wszystko od nowa. To poezja, która ufa konkretowi bardziej niż emocjonalnym deklaracjom, dlatego zostawia po sobie znacznie większy ciężar, niż zapowiada jej spokojny ton.
Ten wiersz nie czyta się linearnie – bardziej się w nim błądzi, a język co chwilę przestawia drogowskazy. Rozdzielane słowa mogłyby wydawać się manierą, ale tutaj pracują na temat pęknięcia, więc nawet ortografia ma swoje drugie życie.
@Christine Zawsze zastanawiała mnie ta potrzeba przeprowadzenia formalnie procesu mimo, że szczególnie w systemach autorytarnych wyrok jest podyktowany z góry. Tyrania też potrzebuje chyba szat z cnoty i sprawiedliwości :)
Powoli wchodzisz w rytm.
Takie narastające stukanie.
Sen miażdżysz, drżysz.
Otulasz go w sobie.
Pojawiają się głosy.
Pojawia się przestrzeń.
Rytm rozsadza twe
letnie przyzwolenie.
Na jaz.
Puls wykłada karty
w swingowym kierunku.
Na jaz.
Kontrabas — twój mężczyzna — słucha cię.
Pewnymi szarpnięciami kontrolujesz go,
by pomógł odnaleźć ci
twe letnie przyzwolenie
na jaz.
W talii masz swingowe karty,
jak jaz.
Nie śpiesz się
albo się śpiesz.
Z drogi możesz wypaść,
w jednym wersie zagubić
i odnaleźć się.
Bo to przecież
przez wielu tak kochany
twój jaz.
Przenikający w żyły
twój jaz.