Link do recytacji (tym razem nie pioseka):
Wybacz mi nieścisłość i ciszę, którą wołam Ciebie
Wybacz, bo oczy Twoje błyszczą więcej niż gwiazdy na niebie
Wybacz, że pragnę bardziej niż ptak obłoków
Wybacz – dla mnie jesteś przyrodą z górskich stoków
Więcej: jesteś jak mak czerwony na łące
I kwiaty najpiękniejsze, życiem pachnące
I potokiem – więcej: rwącym strumieniem
Jesteś po prostu moim natchnieniem
Kimś kto mógłby i może zmienić ognia żywioły
Co mnie wypalają – pozostawiając popioły
Kimś więcej niż te powietrze i ta ziemia
Więcej niż woda i mroczne podziemia
Kimś kto na zawsze przy mnie zostanie
Cokolwiek się stanie
A jeśli nie – to jesteś bólem i dreszczem
Łez nieprzerwanym deszczem