Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wzlatuję i osiadam z kurzem,

który lato przyniosło na butach.

Szybuję, jakby z wiatrem niesiony,

całując stóp twoich odbicia.

 

Echem głośnym niesiony,

co od drzew i skał się odbija.

Siadam i kraczę między wrony,

tak jak one, snując blady strach.

 

Jedno życie, jeden świat,

jedna miłość, jeden kwiat.

 

W stracha juchę obleczony,

wyję z wiatrem w świata szmat.

Gasnąc w oddali jak świetliki —

nikt nie zdoła pokochać cię tak.

 

A może po mnie samotność zapłacze

lub sypnie garścią ziarna,

by mogła na nowo się narodzić,

nasza miłość jak gwiazda zaranna…

 

 

 

 

Edytowane przez Benjamin Artur (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...