Niebo rozbłysło światłem słońc wszystkich
światłem liści wiosennych
i pierwiastków chłodem
Wtenczas odbyły się sprzeciwu czystki
Ulice zapełnione dobroci odorem
Te dzieci co bez godności wydane
zostawiły jedynie dłonie ucałowane
słonymi łzami
Nagle znikąd Szkarłat ławkę oblekł
Sycząc i skomląc,bez przerwy,na raz
Nikt na nią nie spojrzał,nie podszedł
A ogień Szkarłatu już prawie zgasł
już
dycha
już
skwierczy
już
gorąc go zmywa
Zostały już prawie same kości
A On tylko szepnął:Wolności...