„Mrucząca kuracja”
Jak tu pisać wiersze? Szczerze...
Kiedy taki chory leżę?
Wczoraj bez nakrycia głowy,
Dzisiaj chory i „gotowy”.
Wiosna to baba fałszywa,
A ja biedny dogorywam!
Szczęściem mam ja witaminę,
Czyli moją ex dziewczynę.
Znaczy, Żona asystuje
i mną dzielnie się zajmuje.
Zaś gdzie boli: głowa, kości,
Lekarz Kotu się umościł
Grzeje i nad uchem mruczy,
Aby mi mój rozum wrócił.
Po kociemu mi tłumaczy,
Żebym na swój ubiór baczył.
Że choć nie tak głupi jestem,
To na dworzu zima jeszcze...
Szepcze, tłumaczy z mozołem,
Aż na koniec ja zasnąłem.
„A sen dobry jest na wszystko...” –
Dalej mruczy mi kocisko
Pociesza przyjaciel zwinny:
„Jutro wstaniesz zdrowy, silny!”
„Za to, że ulżyłem w męce,
Jutro napisz wiersz w podzięce.”
Tak więc siadłem, napisałem,
A lekarza wygłaskałem.