Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
wierszyki

wierszyki

 

Z mojego fotela na przestrzał
przecinkę mam wprost na Magurę,
a teraz, gdy śnieg już zlizany,
wciąż biała ścieżyna
ujmuje.

Umiera mi droga na wietrze.
Jej delta zarasta niebiesko.
Ciekawe, czy stamtąd spogląda
z czułością ktoś z sercem jak dziecko?

 

Gdyby podciągnięto stąd linę
jak to w wyobraźni i można,
być może i z prądem herbatkę — wysłałabym.

W ancug dorożką.

 

Podniebna na i nie herbatka
w zaprzęgu niczym
w trolejbusie.
A pan, co nadajnik zakłada
na szczycie: na zdrówko — dało się!

 

(Umówmy się... ;)
 

wierszyki

wierszyki

 

Z mojego fotela na przestrzał
przecinkę mam wprost na Magurę,
a teraz, gdy śnieg już zlizany,
wciąż biała ścieżyna
ujmuje.

Umiera mi droga na wietrze.
Jej delta zarasta niebiesko.
Ciekawe, czy stamtąd spogląda
z czułością ktoś z sercem jak dziecko?

 

Gdyby podciągnięto stąd linę
jak w wyobraźni to i można,
być może i z prądem herbatkę — wysłałabym.

W ancug dorożką.

 

Podniebna na i nie herbatka
w zaprzęgu niczym
w trolejbusie.
A pan, co nadajnik zakłada
na szczycie: na zdrówko — dało się!

 

(Umówmy się... ;)
 

wierszyki

wierszyki

Z mojego fotela na przestrzał
przecinkę mam wprost na Magurę,
a teraz, gdy śnieg już zlizany,
wciąż biała ścieżyna
ujmuje.

Umiera mi droga na wietrze.
Jej delta zarasta niebiesko.
Ciekawe, czy stamtąd spogląda
z czułością ktoś z sercem jak dziecko?

 

Gdyby podciągnięto stąd linę
jak w wyobraźni to i można,
być może i z prądem herbatkę — wysłałabym.

W ancug dorożką.

 

Podniebna na linie herbatka
w zaprzęgu niczym
w trolejbusie.
A pan, co nadajnik zakłada
na szczycie: na zdrówko — dało się!

 

(Umówmy się... ;)
 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...