@violetta Do kochanków, tak.
Z reguły kochankowie entuzjastycznie mylą ruję z miłością. Z równym entuzjazmem rozstają się - do kolejnej rui, tłumacząc sobie, że to "kolejna miłość"...
Tylko Bogu jesteśmy winni duszę, oddamy ją na pewno, bo tylko on JEST, a my jesteśmy z Niego. On chce okazywać naszej duszy miłość, pragnie tego (to napisałem w "Człowieku utraconym"), ale jeśli wyrzekniemy się Go/ nie zechcemy być duszą z DUSZY, unicestwimy się sami.
Trzeba pamiętać, że (w Ewangelii) jest pojęcie "drugiej śmierci" (jako efektu grzechu przeciw DUCHOWI) - to koniec życia + koniec istnienia, a to dwa różne zakresy bytu: ludzki i boski. Zanurzeni w obydwu, jak w wodzie chrztu, idziemy w życie. Bóg rozpozna, czy jesteśmy jego, czy "martwi za życia".