coraz mniej wiem,
czy to jeszcze ja mówię,
czy tylko echo cudzych głosów
przenika przeze mnie.
Jestem dialogiem
i monologiem,
zmieniam się jak radio,
które nie może złapać częstotliwości.
Chcę być rozmową,
nie ucieczką w niedopowiedzenia,
nie szumem bez znaczenia,
tylko obecnością w słowach,
które naprawdę coś znaczą.
Szum.
Radio.
Dźwięk, który można zrozumieć.
Nieregularne fale
rozbijają się o zwykły dzień.
Nie chcę znikać w języku.
Chcę w nim być.
Zaglądam w słowa,
widzę w nich siebie..
Echem odbijam się.
Retoryczny, introspektywny mur,
I nagła cisza
Jestem.