Plaster na moje rany
I gorzka herbata
Na okład
Zabierz mnie
Na swój pokład
Tam gdzie
Spełnia się
Każdy sen
Tam gdzie
Tak ważny jest
Tlen
Kawałek po kawałku
Tracimy oddechy niespokojne
Czując pismo nosem
Nie, nie o ucieczkę mi idzie, tylko o cofnięcie się do miejsca przed granicą, przed jej przekroczeniem.
Coś jak obietnica, że się nie powtórzy. (No chyba, że Tobie pasuje przekraczanie granic)