Było to odległego lata
«dwadzieścia lat temu»,
gdy mój ojciec dał mi
swoje czarne spojrzenie
z bagażem swojej
szorstkości.
Potem byłam obdarzona złotymi włosami,
uznawanymi za jeszcze jedną jego cechę,
nie wykluczając rymów w ich chórze,
w ich lśniącej szkodliwości
przy każdej mojej próbie
życia, zamykając uszy,
przy każdej mojej próbie
odwrócenia mojego wzroku od tego
co on zrobił w to błogosławione lato,
podczas gdy już dmuchało ognisko
mojej nie wypowiedzianej,
dalekiej, lecz zbliżającej
rzeczywistości.
17/06/23