Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Idyllęta

nie chodzi o oszustwo, mitomanię, czy dziecięcą
skłonność do fantazjowania. ta kreacja-konfabulacja
nie ma w sobie nic z afirmowania zbawiennych
mocy  wyobraźni, jej sił stwórczych.

co więc chcę przekazać?
drabinę w moim domu, wiodącą na strych.

widzisz, jak pusto? ładnie wysprzątałem,
zabawki, ubrania po zmarłych, czarno-biały
telewizor, dziesiątki innych, mniejszych i większych
śladów dawno zamkniętego czasu poszły
na wycieczkę w ogień, lub na śmietnik.

zostały dwa worki z doniczkami. za życia mamy
w domu było pełno kwiatów. teraz też są, ale
kaktusy, a to nie to samo. kaktusy – prawdziwy
metal, Gorgoroth pośród roślin.

patrz tu: peerelowskie ceramidło. jest z gliny
i absolutnie pozbawione cech drapieżności.

proponuję ci zabawę: wyobraź sobie, że na tej,
od dawna nieużywanej doniczce zasadza się
wielki świat, jest ona esencją przygód,
pełni życia!

tą, wyekspediowaną lata temu na strych doniczką,
wygrywa się wojny, podbija księstwa!

patrzysz na nią i jesteś bon vivantem i/albo macho,
do tego – miliarderem ze szlacheckiego rodu,
Sławoszem Bondem-Poniatowskim,

lecisz z nią, na niej, w niej i dzięki niej w kosmos,
odzierasz z życiorysu Aleksandra Dobę,
Brada Pitta, Johnny'ego Deppa,

dzięki doniczce wynajdujesz lek na wszelkie
rodzaje raka, więcej  – stwarzasz panaceum,
kamulec filozoficzny, podrywasz każdą kobietę
(czy mężczyznę, whatever), pusta skorupa
z czasów Polski Ludowej zapewnia ci
niekończącą się sławę, bogactwo nie do
ogarnięcia rozumem i rozum właśnie.

doniczka – byle co podniesione do rangi cudu,
banał w koronie? raczej szukanie okazji,
by być. dopatrywanie się nieistniejących zórz
na zasnutym chmurami niebie.

grzebanie palcami we własnym mięsie,
niby w niecce z pulpą tuż po świniobiciu,
by znaleźć drugi endoszkielet,
ten, o którym milczą podręczniki anatomii.

polowanie (czy mające w sobie coś z kłusownictwa?)
z siatką na urwisujące w leśnych gęstwinach,
ukryte w trawie i za meblami dzieciaki,
którymi byliśmy.

odgruzowywanie bajek.

Opublikowano

Strych to arka przymierza, łączy z przeszłością. Nie powinien być sprzątany, chyba że na potrzeby wiersza. Wiersz jest niezwykły, wspaniały – Ferdynand lecący w windzie. Porwał, poderwał i mnie – zobaczyłem nieistniejące zorze, jak oświetlają ogród w doniczce. Mamę z konewką... i znowu poczułem jej bliskość.

Wiersz inny od tych, które u Ciebie czytałem. Powiedziałbym "piękny", ale byłoby to za mało. Jesteśmy zachwyceni: kot, ja i mama.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wiesz dziś nie modliłem się do Boga.  Wiesz byłem w takim stanie, tak bardzo pod wpływem że zapomniałem modlitwę. Zgubiłem już drugi wers po Ojcze Nasz. Więc do Lucyfera pomodliłem się. Trochę mi go szkoda, trochę wierzę że jego wojna ze Stworcą, z wolą Boga może zostać zakończona, że wciąż pamięta Raj, Niebo, skrzydła które miał. Że i Bóg słyszy i widzi jako wszechobecny jego słowa czyny myśli i wierzę że jest w stanie mieć chęć wrócić w ciepło Bożych objęć, trafić znów do miejsc gdzie grzeje miłość ognia Stwórcy serc. Że jest w stanie gdzie opanowanie się by ludzkość robiła źle by nie karmił go grzech, by nie rósł z kolejną z łez co jak duszy krew po policzku płynie, leje się. Że ma w pamięci dobro, które uspokaja i że ma dość rozedrgania wibracjami wojny, że się uspokoi i będąc spokojnym powtórzy słowa których nauczył nas Syn a potem doda kilka swych gdzie wprowadzą zachwyt Boskie myśli i za uczuciami (Bóg wciąż kocha zbuntowanych) pójdą czyny i wróci pokój między nimi. I przykład weźmie człowiek.  Koniec wojen.  Miłość w sobie noszę.  Pamiętając grzech który rani niematerię wnętrz.   
    • @Łukasz Wiesław Jasiński do loży nie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      esej przeczytam...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...