Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Przypadkiem znalazłem starą płytę ze zdjęciami sprzed ośmiu lat. Jedno z nich pokazuje naszą ziemię tuż po kupieniu – a więc pionierskie czasy. W miejscu, gdzie robiłem ogniska, są teraz grządki i kwietne tarasy mistrza. Teren zmienił się nie do poznania; ja także. Człowiek na fotografii wydaje się być kimś tak obcym, jak czas dzielący mnie od niego. Każdy dzień zmagań ze sobą przyniósł oczekiwany rezultat i czuję się pokonany. Mam miłość, dom, ogród i las – wszystko, co chciałem i na czym mi zależało. Kupony po zrealizowanych marzeniach spaliłem w piecu, by ogrzać dom i pustkę w sercu. Nie jestem już sobą, lecz kimś wymyślonym, stworzonym według wyobrażeń swoich i mistrza; jestem kimś stworzonym na obraz i podobieństwo naszych pragnień.

 

Jestem też głupcem, bo kiedy noc jest tak jasna jak ta dzisiejsza, kiedy światło księżyca odbija się na masce topielca, który na chwilę wyjrzał ze studni, to czuję niedosyt. Patrzę na siebie i zastanawiam się, gdzie podział się tamten człowiek. Na szczęście nie rozmieniłem go na drobne; mam rzeczy stałe i pewne, lecz nadal są to tylko rzeczy. Mnie już nie ma – tak samo ten dzisiejszy zniknie za kilka lat i pojawi się ktoś, kto nadal będzie się czuł niespełniony. Spełnienie jest przecież nudne, nie przynosi nic nowego, dlatego wciąż trzeba sobie stawiać nowe cele. Mam jednak coraz mniej sił i chęci. Poczucie sytości przeradza się w ból przejedzenia – nie istnienia, lecz właśnie przejedzenia.

 

Straciłem nie tylko siebie. Nie ma już ze mną mojej kochanej psicy ze zdjęcia, nie ma Synseia, dawnych radości i biedy. Gdy Synsei był mały, klepaliśmy taką biedę, że jedyną przyjemnością, na jaką mogłem sobie pozwolić, była paczka chrupek przy wypłacie. To dzisiaj nie do uwierzenia, ale tak było. A jednak byłem wtedy szczęśliwy. Bałem się każdego dnia i nie myślałem o jutrze, a jednak życie we mnie tętniło. Wiem, że to są kombatanckie opowieści i sam się ich brzydzę, jak każdego objawu słabości. Nigdy nie pozwalałem sobie na słabość – być może teraz przyszedł na nią właściwy czas. Nie mam już dokąd iść, nie mam nowych kierunków, jestem człowiekiem osiadłym. A przecież na początku chciałem być wędrowcem. Bez domu i bez przeszłości.

 

Opublikowano

a kto o kadzidłach tu mówi

zostawmy płomienie i dymy

świadomość kształtujesz zaś w trudzie

odchodzisz już jako ktoś inny

 

ps.już nauka potwierdza że świadomość znajduje się poza ciałem a to co mamy pod czaszką to przekaźnik łączący świadomość z ciałem'

 

przyjemnego odpoczynku:)

Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

 

łącząc świadomość z tym co nieznane

rachunek jest prosty - superego 

świat archetypów odkrywam we śnie

działka i słońce, a teraz praca

 

nie jestem inny

jest nadal we mnie to miejsce

skąd się wywodzę

gdzie zobaczyłem się po raz pierwszy

 

Tymczasem gniję w pracy. Odpocznij za mnie.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Proszalny

Wiesz, że jesteśmy braćmi "wobec ziemi". Czuję to, o czym piszesz.

Jednak kończę realizację planu-marzenia Mojego i Jej, rozbudowując wiejski dom , ale ponad rok zastanawiałem się, czy to robić. Może przeżyję "gorycz zwycięzcy" zamiast triumfu marzycieli, przekonam się. 

A może to będzie jeszcze bardziej dom zranionej, ale nie zwyciężonej duszy. Wiem tylko, że będę tam pisał, czuję co, ale nie wiem w jakiej formie, raczej scenariuszy, być może powieści na ich bazie.

Coś mi się wydaje, że to będą również "wierszyki", zaraza jakaś, czy co? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  Pzdr

Opublikowano

@LessLove

 

Gratuluję inwestycji. Dom na wsi jest nie do przecenienia. To powrót do przeszłości, do korzeni. Pozwala oderwać się od zgiełku. Urodziłem się w dużym mieście i zawsze czułem, że nie jest to mój świat. Tęskniłem za lasem i jeziorami. Jeśli masz podobnie, to porzuć zwątpienia.

Rozbudowa czy też budowa domu to spore wyzwanie. Za to nagroda za poniesiony trud jest... spokojnym i cichym wieczorem. Ławka pod ścianą domu zaprasza do pisania.

Wierszyki nie są moim żywiołem, ale zacząłem się wciągać. Z początku podchodziłem do nich jak do krzyżówek – świetna gimnastyka umysłowa. Dzisiaj dzięki Jackowi S. doznałem przebudzenia. Wiersze to błyski świadomości.

Tekst o Walterze nie jest jedyną prawdą, raczej jej częścią wymiecioną z piwnicy domu. Dom jest u Junga metaforą świadomości. Składa się z piwnicy, dziennego pokoju i strychu. Strych także jest dobrym miejscem na pisanie.

Pozdrawiam i życzę sukcesów w pisaniu i budowaniu. Dla Ciebie, dla Niej.

Opublikowano

@Proszalny

 

To naprawdę mocny tekst, napisany z dużą samoświadomością i z wyraźnym bólem egzystencjalnym.

Spełnienie potrafi boleć bardziej niż brak. Dla mnie, na obecnym etapie życia, konkluzja  jest również zaskakująca. 

Świetna proza.  

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...