Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Manek

Manek

Całą duszą po papierze

 

W mroźny seans na kanapie,

Gdy kolka zwoje synaps złapie,

Lubię spokój, lubię ciszę.

To wtedy moje wiersze piszę.

 

Bez rozbłysków na ekranie,

Okrzyków – cóż się jutro stanie,

Ja wtedy serca czucie piszę,

Które w tętniącej krwi usłyszę.

 

Płynę nad przeszłych dróg rozstaje

A sam je kiedyś tam widziałem –

Trzeszczące wiercą w głębi duszy

Nadmiernym hukiem śmiesznych wzruszeń.

 

Szast! Jednym haustem dno kielicha

Wysuszę. Spojrzę, czy nie czyha

Na spodzie demon snów zajadłych,

Bo gdyby dopadł, rozum zjadłby.

 

Z inkaustu wydrę czerń litery –

Przemyśleń wyjątkowo szczerych.

Niech świat, jak mnie, tak samo gryzą

Lub farsą krotochwilną szydzą.

 

 

Marek Thomanek

17.02.2026

 

 

Manek

Manek

Całą duszą po papierze

 

W mroźny seans na kanapie,

Gdy kolka zwoje synaps złapie,

Lubię spokój, lubię ciszę.

To wtedy moje wiersze piszę.

 

Bez rozbłysków na ekranie,

Okrzyków – cóż się jutro stanie,

Ja wtedy serca czucie piszę,

Które w tętniącej krwi usłyszę.

 

Płynę nad przeszłych dróg rozstaje

A sam je kiedyś tam widziałem –

Trzeszczące wiercą w głębi duszy

Nadmiernym hukiem śmiesznych wzruszeń.

 

Szast! Jednym haustem dno kielicha

Wysuszę, spojrzę czy nie czyha,

Na spodzie, demon snów zajadłych,

Bo gdyby dopadł rozum zjadłby.

 

Z inkaustu wydrę czerń litery –

Przemyśleń wyjątkowo szczerych.

Niech świat, jak mnie, tak samo gryzą

Lub farsą krotochwilną szydzą.

 

 

Marek Thomanek

17.02.2026

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...