Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
viola arvensis

viola arvensis

Wiesz, że w końcu się rozejdę po kościach

jak wątpliwość zakopana w przeszłości

i w tych wszystkich twoich gniewach i złościach

wnet zapomnisz o kosmicznej miłości.

 

Wiesz, że wreszcie ci przez palce przepłynę

jak wspomnienie albo czas nieznaczący

z bólem głowy bezpowrotnie przeminę

chłodem zgasisz mnie - ten ogień palący.

 

Wiesz, że kiedyś ręką machniesz na wszystko

co mnie wbiło w twoje serce bezwzględnie

i odrzucisz całą wierną mą bliskość

by pomyśleć o mnie skąpo, oszczędnie.

 

Wiesz to wszystko wszak się mgłą co dzień wznoszę

i ulatniam się jak rosa poranna

nic nie żądam, o nic ciebie nie proszę

w twoich dłoniach leżę jak żołna ranna.

 

Wiesz, że nigdy nie uleczą mnie słowa

nie naprawi mnie twoje pragnienie

tam gdzie koniec ja się kruszę od nowa

i od zera rzeźbi we mnie cierpienie.

 

Wiesz kochany ja się na to pisałam

byś wykreślił mnie jak słowo niemodne

i choć tego właśnie bardzo się bałam

moje serce umrze pełne i głodne.

 

 

 

viola arvensis

viola arvensis

Wiesz, że w końcu się rozejdę po kościach

jak wątpliwość zakopana w przeszłości

i w tych wszystkich twoich gniewach i złościach

wnet zapomnisz o kosmicznej miłości.

 

Wiesz, że wreszcie ci przez palce przepłynę

jak wspomnienie albo czas nieznaczący

z bólem głowy bezpowrotnie przeminę

chłodem zgasisz mnie - ten ogień palący.

 

Wiesz, że kiedyś ręką machniesz na wszystko

co mnie wbiło w twoje serce bezwzględnie

i odrzucisz całą wierną mą bliskość

by pomyśleć o mnie skąpo, oszczędnie.

 

Wiesz to wszystko wszak się mgłą co dzień wznoszę

i ulatniam się jak rosa poranna

nic nie żądam, o nic ciebie nie proszę

w twoich dłoniach leżę jak żołna ranna.

 

Wiesz, że nigdy nie uleczą mnie słowa

nie naprawi mnie twoje pragnienie

tam gdzie koniec ja się kruszę od nowa

i od zera rzeźbi we mnie cierpienie.

 

Wiesz kochany ja się na to pisałam

byś wykreślił mnie jak słowo niemodne

i choć tego właśnie bardzo się bałam

moje serce umrze pełne i głodne.

viola arvensis

viola arvensis

Wiesz, że w końcu się rozejdę po kościach

jak wątpliwość zakopana w przeszłości

i w tych wszystkich twoich gniewach i złościach

wnet zapomnisz o kosmicznej miłości.

 

Wiesz, że wreszcie ci przez palce przepłynę

jak wspomnienie albo czas nieznaczący

z bólem głowy bezpowrotnie przeminę

chłodem zgasisz mnie - ten ogień palący.

 

Wiesz, że kiedyś ręką machniesz na wszystko

co mnie wbiło w twoje serce bezwzględnie

i odrzucisz całą wierną mą bliskość

by pomyśleć o mnie skąpo, oszczędnie.

 

Wiesz to wszystko wszak się mgłą co dzień wznoszę

i ulatniam się jak rosa poranna

nic nie żądam, o nic ciebie nie proszę

w twoich dłoniach leżę jak żołna ranna.

 

Wiesz, że nigdy nie uleczą mnie słowa

nie naprawi mnie twoje pragnienie

tam gdzie koniec ja się kruszę od nowa

i od zera rzeźbi we mnie cierpienie.

 

Wiesz kochany ja się na to pisałam

byś wykreślił mnie jak słowo niemodne

i choć tego właśnie bardzo się bałam

moje serce umrze pełne i głodne.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...