Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Poet Ka

Poet Ka


zmiana czcionki

 

Poliptyk II (wariacja)

 

I.FuyU

 

Gil i rudzik- dźwięk

Oto      Oto

       łip         łip

            łip         łip

                łip          łip

                     łip          łip

                          łip           łip

A śnieżek pada.

Pa     Pa     Pa

    Pa    Pa      Pa

        Pa      Pa    Pa

             Pa      Pa    Pa

                  Pa     Pa    Pa  

 

II.HarU

 

Wiosną sakura

I tylko to się liczy

Żuraw poleciał!

 

Napijmy się namazake!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

III.NatsU

 

I oto prześwit,

Latolistek cytrynek-

Siadł na łopianie.

 

A łopian rozpościerał się nad wodą.

__________________________________

UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

 

Siadł na łopianie

Latolistek cytrynek-

I oto prześwit.

 

IV.AkI

 

W spokojnym lesie

Maślak Sitarz i kuna

Jak abakany...

               (((((( O! Echo))))))

         ((((((                             ))))

     ((((((((( w lesie))w lesie ))))))

        ((((Maślak i kuna))kuna))))

          ((((Abakany)) ))))))))))))

                ((((kany))))))))))))

 

I szyszka!!!

 

IMG_20260325_160740.jpg

Poet Ka

Poet Ka


zmiana czcionki

Poliptyk II (wariacja)

 

I.FuyU

 

Gil i rudzik- dźwięk

Oto      Oto

       łip         łip

            łip         łip

                łip          łip

                     łip          łip

                          łip           łip

A śnieżek pada.

Pa     Pa     Pa

    Pa    Pa      Pa

        Pa      Pa    Pa

             Pa      Pa    Pa

                  Pa     Pa    Pa  

 

II.HarU

 

Wiosną sakura

I tylko to się liczy

Żuraw poleciał!

 

Napijmy się namazake!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

III.NatsU

 

I oto prześwit,

Latolistek cytrynek-

Siadł na łopianie.

 

A łopian rozpościerał się nad wodą.

__________________________________

UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

 

Siadł na łopianie

Latolistek cytrynek-

I oto prześwit.

 

IV.AkI

 

W spokojnym lesie

Maślak Sitarz i kuna

Jak abakany...

               (((((( O! Echo))))))

         ((((((                             ))))

     ((((((((( w lesie))w lesie ))))))

        ((((Maślak i kuna))kuna))))

          ((((Abakany)) ))))))))))))

                ((((kany))))))))))))

 

I szyszka!!!

 

Poet Ka

Poet Ka

Poliptyk II (wariacja)

 

I.FuyU

 

Gil i rudzik- dźwięk

Oto      Oto

       łip         łip

            łip         łip

                łip          łip

                     łip          łip

                          łip           łip

A śnieżek pada.

Pa     Pa     Pa

    Pa    Pa      Pa

        Pa      Pa    Pa

             Pa      Pa    Pa

                  Pa     Pa    Pa  

 

II.HarU

 

Wiosną sakura

I tylko to się liczy

Żuraw poleciał!

 

Napijmy się namazake!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

III.NatsU

 

I oto prześwit,

Latolistek cytrynek-

Siadł na łopianie.

 

A łopian rozpościerał się nad wodą.

__________________________________

UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

 

Siadł na łopianie

Latolistek cytrynek-

I oto prześwit.

 

IV.AkI

 

W spokojnym lesie

Maślak Sitarz i kuna

Jak abakany...

               (((((( O! Echo))))))

         ((((((                             ))))

     ((((((((( w lesie))w lesie ))))))

        ((((Maślak i kuna))kuna))))

          ((((Abakany)) ))))))))))))

                ((((kany))))))))))))

 

I szyszka!!!

 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arnold Lane Rybak w Teatrze   Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów.   Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie!   Aż Rybak wstaje i pyta;     „Czy leszcze biorą na chleb?”   Oburzy wnet się publika;  Choć nikt do gardła –     jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika.   Ach, biedny ten Rybak,     co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone.   I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym;     Jak wdzięk Izabeli,       gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje…   Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie:     „Czy leszcze łapią na chlebie?”
    • Twoje ciało pamiętam szybciej niż powinienem jakbym wracał drogą którą kiedyś już znałem gdzie oddech staje się cięższy gdzie skóra odpowiada wcześniej niż słowa uśmiechasz się przez sen   przestaję wierzyć że spotkaliśmy się pierwszy raz   najbardziej boję się jednak że to wszystko wymyślam   dotykam Twojej duszy ostrożniej niż ciała   jakby była czymś kruchym co już kiedyś trzymałem w dłoniach i zgubiłem   są w Tobie obrazy których nie rozumiem nagły smutek znajomy błysk w oczach cisza która nie jest obca   czasem patrzysz na mnie jakbyś pamiętała więcej ode mnie   jakby ciało wiedziało zanim zdążyliśmy się poznać kto już raz Cię...
    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...