Są w ogrodach miejsca nieodkryte,
koło których przechodzimy obojętni.
Są miejsca samotności,
gdzie nocami zapala się świece,
by rozproszyć drzemiące za dnia demony.
Wokół świecy lata oszalała ćma.
Jak bardzo podobna jest do ludzi
krążących wokół spraw nieistotnych.
Miaukot wabi mnie w noc.
Mówi: „Zostaw już to myślenie,
chodź, popatrzymy na Drogę Mleczną”.
W ciemności słychać brzęk kłódki.
Za płotem sąsiad zamyka szopę,
a tuż nad nami konstelacje gwiazd.
Idziemy leśną przesieką.
Pod stopą pękają suche szyszki.
Skręcam w stronę domu i błądzę.
Myślałem, że znam mój ogród i las.
A jednak pomyliłem drogi.