Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Proszalny

Proszalny

uczymy świat szacunku

my jego czy odwrotnie

płakać lub śmiać

 

zabija nas grzeszymy 

upłynie dużo wody 

nim człowiek stanie się

prawdziwy

  

jesteśmy więźniami 

wspólnego labiryntu

kłócimy ze światem

 

każdy chce być

od siebie mądrzejszy

 

 

Używasz za dużo zaimków. Skracaj myśli, by forma miała kształt. Ekstrahuj myśl. A nie, tak jak tu:

 

"my świat czy on nas

uczy szacunku

my jego czy odwrotnie"

 

To jest kalambur. Pozdrawiam :)

 

 

Proszalny

Proszalny

uczymy świat szacunku

my jego czy odwrotnie

płakać lub śmiać

 

zabija nas grzeszymy 

upłynie dużo wody 

nim człowiek stanie się

prawdziwy

  

jesteśmy więźniami 

wspólnego labiryntu

kłócimy ze światem

 

każdy chce być

od siebie mądrzejszy

 

 

Używasz za dużo zaimków. Skracaj myśli, by forma miała kształt. Ekstrahuj myśl. A nie tak jak tu:

 

"my świat czy on nas

uczy szacunku

my jego czy odwrotnie"

 

To jest kalambur. Pozdrawiam :)

 

 

Proszalny

Proszalny

uczymy świat szacunku

my jego czy odwrotnie

płakać lub śmiać

 

zabija nas grzeszymy 

upłynie dużo wody 

nim człowiek stanie się

prawdziwy

  

jesteśmy więźniami 

wspólnego labiryntu

kłócimy ze światem

 

każdy chce być

od siebie mądrzejszy

 

 

Używasz za dużo zaimków. Skracaj myśli, by forma miała kształt. Ekstrahuj myśl. A nie tak jak tu:

 

"my świat czy on nas

uczy szacunku

my jego czy odwrotnie"

 

To jest kalambur.

Proszalny

Proszalny

uczymy świat szacunku

my jego czy odwrotnie

płakać lub śmiać

 

zabija nas grzeszymy 

upłynie dużo wody 

nim człowiek stanie się

prawdziwy

  

jesteśmy więźniami 

wspólnego labiryntu

kłócimy ze światem

 

każdy chce być

od siebie mądrzejszy



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Siedzimy w kawiarni przy głośnej ulicy. Za oknem wieżowce, szkło i beton. W środku nikt nie zostaje na dłużej, nikt niczego nie obiecuje. Wspomnienia spłowiały jak reklamy na przystankach - widziane tyle razy, że aż przezroczyste. Kawa stygnie. Druga byłaby błędem. Patrzysz na mnie, jakbyś sprawdzała makijaż w szybie za moimi plecami. Twoja twarz jest gotowa do wyjścia. Rzęsy, lakier, usta - wszystko utwardzone. Ta prawdziwa została w domu, między drobiazgami, których już się nie zabiera. Siedzimy naprzeciwko siebie jak dwa biurowce z lustrzaną elewacją. Żadna nie wie, co dzieje się w środku.    
    • dobry owoc  nie tylko zachwyca  daje poznać  smak życia    jest orbitą  i słońcem  ciał i duszy  gorącem    daje poznać  co w sercu mamy  gdy siebie  i świat kochamy    3.2026 andrew   
    • @Berenika97   zdziwiony nie jestem, że to akurat Ty przeczytałaś mój wiersz tak jak należy.   być może, że jest trudny bo to brutalny zapis emocjonalnego wycieńczenia.   pisany strumieniem świadomości z małymi pęknięciami oddechowymi.   dojrzałość jego dno.   wystarczy.   dziękuję Nika.         @Poet Ka   dziękuję ślicznie :)    
    • @iwonaroma   Bardzo błyskotliwe!  Pozdrawiam. :)   Ciało to tylko ciasny garnitur, co z czasem traci fason i strukturę. Dobrze, że dusza nie zna miary, i wciąż przerasta ciasne wymiary.
    • @Migrena   Twój wiersz jest tak nasycony metaforami, że w głowie mam same obrazy. Większość ludzi  kojarzy biel z czystością lub spokojem (ewentualnie z poddaniem się). U Ciebie biel jest opresyjna - to biel wapna w grobie, biel fosforu, biel stołu sekcyjnego. Zrobiłeś z bieli kolor bólu, który nie daje schronienia, lecz obnaża każdą, parzy. Połączyłeś uczucia z fizjologią. Miłość i strata są tu procesami fizycznymi - rzeźnią, pękaniem żył, wyrywaniem tętnic. Ciekawy jest fragment- „tam Bóg składał broń i milczał”. To sugeruje, że potęga namiętności (lub bólu) jest większa niż instancja boska. To nadaje tej relacji wymiar niemal metafizycznego buntu. Końcowa "czarna szczelina" to świetne domknięcie. Pokazuje, że absolutna jasność i absolutna ciemność spotykają się w tym samym punkcie - w punkcie ostatecznej utraty. Opisałeś fizyczny rozpad świata po kimś, kto był słońcem, a stał się gwoździem wbitym w mózg. Naprawdę wstrząsający tekst.  Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...