Jeden jest Allah - i jeden Jego bliźniak Szatan,
Z nim zrodzony w niemal równej chwili,
Ale posiadający moc stwórczą niedostępną tamtemu,
Trwającemu przy pełnej niemocy i w bezruchu.
Wyleczenie Go z choroby i uczynienie żywotnym
Jest wpisane we wszechwładzę Syna Bożego,
A Ten dawno już zawyrokował - wyzdrowieje wuj, brat ojca.
Nieszkodliwy był od początku i nikt nie spojrzy na to,
Że w swym zgorzknieniu rozgorzałym przez przygniecenie w punkt
Dopuszczał się bluźnierstw, wyzwisk i pograżania.
Bo ileż warte są pogróżki bóstwa sparaliżowanego
Kierowane w stronę cieszącego się wiecznym zdrowiem
I niebywałą żywotnością bliźniaka z jednej matki?
Radość Szatana rozbrzmi we wszechświecie,
Bo samodzielnie zrobi, co zapragnie.
Link do piosenki:
Czego w Tobie nie dosłyszę
To u siebie w smutku znajdę
Bo jak liść na drzewie wiszę
I jak on, mam te
Życie tylko na chwilę
Tyle
A było jak zawsze – teraz jednak
Męka – niezaprzeczalny znak
Inaczej niż zwykle
Tyle
Tyle
Rozkosz widzę, całuję rękę
W myślach oczywiście
I zapominam wcześniejszą mękę
Rzeczywiście
Tak byle-byle
Tyle
Każdy uśmiech brzmi muzyką
Znam ton tego głosu
Co w duszy mej rzeką
Losu
I czyje to myśli, czyje?
Tyle
I widzę, i słyszę wszystko
Czy jednak nie za dużo?
Ktoś powiedział, kto?
Jesteś huraganem, burzą
Wiesz? Żyję!
Tyle