Piąta Syberyjska
W śnieżnym pustkowiu mroźny wicher wyje,
Pod polskim suknem serce mocno bije,
Nie za batiuszkę trudy w tej krainie,
Lecz za ojczyznę - w pamięci nie zginie.
Marsz, żołnierze, marsz – do domu naszego!
Przez step Kołczaka, przez kraj bolszewików,
Wyrwać się musim z kotła moskalskiego,
Z rąk komisarzy i białych rzeźników.
Gdy Rusów ziemia w krwi tonęła bratniej,
Za carską sprawę polska krew się lała,
Nasz strzelec walczy – w ojczej ziemi zaśnie,
Bo w tej moskalskiej spocząć to jak kara.
Gdy bagnety kuły, gdy konie padały,
Wszarz ich żywcem żarł, a mróz dłonie czernił,
Munduru chciwy, sybirak nieśmiały,
Choć chłopca grzeje – triumf- bo jego pewni.
Podły Czech zdradził, sam siebie ratując,
Biały zaś martwy – zabity nad rzeką,
Co strzelcy czują? Ciężko słowem ująć,
Nadal zaś walczą, wrócą inną ścieżką.
Garstka wróciła, strzelców przez oceany,
Wioząc do Polski, skarby swej pamięci,
I powiedziały, nasze dumne dzieci,
Jak polski strzelec przeszedł tajgi mary.