Po latach lektur "starych ksiąg" i najnowszych osiągnięć fizyki kwantowej, doszedłem do wniosku, że nasze stosunki z Bogiem i światem mają prostą postać: JEST=1/
Jest jeden byt "złożony w naszym rozumieniu świata", ale doskonale prosty w sobie. Wierzący (jak ja) nazwą go Ten Który Jest. Fizyka kwantowa mówi o "kwantowym powiązaniu" całej rzeczywistości. Z tego wynika logiczny wniosek o charakterze mocno obrazoburczym dla teologii, ale oczywisty dla fizyki.
Ten wniosek godzi ateistów szanujących naukę (z reguły ateizm jest anarchizmem, a nie teorią) z "wierzącymi", którzy w rzeczywistości są "wiedzącymi". To sprawy delikatne i osobiste, więc ich nie pogłębiajmy. O sobie powiem tylko tyle: "żyję w społeczności z Bogiem" na co dzień, ale trudno tę relację utrzymać, trzeba ją podtrzymywać medytacją i modlitwą. Tak: jesteśmy duchem z DUCHA i życiem z ISTNIENIA. Napiszę o tym w wierszach.
Nie chcę Ci bardziej mącić, ale dodam jeszcze: jest różnica między życiem a istnieniem - rządzą się innymi zasadami, z których wynika między innymi względność czasu dla ludzi... która z naszej perspektywy jest brakiem istnienia czasu, a dla Niego konstytutywnym atrybutem.
Pozdrawiam.