Zwykła próżność, czasem nawet ponad miarę.
Kruszę własną pewność — własną złożę ofiarę.
„Młodość!“… ocean błędów, energii balon.
Ciężko przełknąć — stalową, lepką mam ślinę.
Ledwo wznoszę ciężkie ramię, często kłamię.
Lucyfer z całą armią — skromną rangą.
Krzyk! Lustro… tysiąc kawałków. Skóra… bladość.
Prawdy pozór.
Porcelany wybór.
Żyć… pozwól.