Późnym wieczorem strawił ostatnie nasienie bytu
Był obok McDonalda
Był w swoim łóżku
Zmienił światło na mniejsze
Światło stało się więc mniejsze, inne
Karcił się za brak spokoju
Lecz ten spokój nadszedł wraz z godzinami i cierpliwością
Godziny upłynęły na rozmowie z chatem GPT o astrologii i suplementacji mającej wesprzeć układ nerwowy
W prawidłowym funkcjonowaniu
Nadal lubi widzieć wzorce
Pozwala życiu płynąć w swoim tempie
Rzeka opływająca kamienie
Był w swojej głowie
Był w swoim ciele
Na chwilę stracił tożsamość doszukującego się
Doszukującego się czegoś wyjątkowego w każdej chwili
Nie chciał mądrości filozoficznych ani duchowych
Nie chciał nawet prozy
Co chciał więc?
Herbaty chciał
To znaczy że miał pragnienie, pragnienia nie stracił
Był w konsternacji ale nie depresji
Jednak wciąż szukał
W herbacie chwili słodyczy i spokoju
Teraz widzisz to poprzez otwór w wierszu
Jak leży i słucha spokojnego albumu z saksofonem solo i ta jego chwila jest tak swobodna że leki nasenne weźmie później
Że leki nasenne weźmie później
Słabość odkrojona od strzałki bytu
Strzałki która wskazuje przyszłą realizację
Bo jest spokojny i gotowy na pracę
Odnalazł album z solo na saksofonie