Tyś ładna kobieta,
lecz dla mnie już nie ta
Chodź ruszasz się ładnie
I w tańcu i w wannie
Choć ładna przykładnie
Lecz w sumie nie dla mnie
I powiem dosadnie
Nie kocham cię snadnie
Lecz incydentalnie
Nie bardzo nachalnie
Więc wybacz i nie płacz
Lecz szukaj innego
Dla ciebie wiernego
I mniej zachłannego
Na twoje karesy
Bo dla mnie to stresy
Humory i potwory
Mieszkają w twej główce
I karmią i szarpią
Do zbyt późnej pory
Naszego bliskiego
Byłego już związku
Uciechy „bez krechy”
Bez dusz obowiązku
Nie dla mnie, wyrzekam
Lecz ja nie narzekam
Na słuszność urody
I wiek niezbyt młody
Bo znam cię i znałem
Lecz kiedy cię brałem
Ty byłaś mi inna,
Tak staro-dziecinna
A ja już dojrzałem
Do gustów snadź różnych
I tonów lirycznych
I mniej egzotycznych
Więc żegnaj, bądź zdrowa
Wciąż tak kolorowa
Jak dla mnie, tak po mnie
I nie martw się o mnie
Jak i ja o ciebie
Spotkajmy się w niebie
Jeszcze raz