bezczas
drzewo owocuje gałęziami
uderza w szybę
drzemie Marszałkowska
skra słońca osiada na drewnie
i brzegu książki
brak liści
brak zasłon
brak obrusów
brak bibelotów
brak zegara
materializuje się owocem trudnym
wpisanym w życie
marcowym słońcem
surowym pięknem przedwiośnia
poświatą na podłodze przy łóżku
martwa natura z cukiernicą
spodek jabłko i nóż do obrania
malowany niewprawną ręką ucznia
szkoły przy Warszawsko-Wiedeńskiej kolei
– nie malarza –
lewituje po dziś dzień