Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Akwatyczne aspiracje"

W gęstej trzcinie, zapomniany,
nieopodal gniazd żurawich,
w połowie wodą zalany –
gniciem mu dno się dziurawi.

Z dziesięć lat już tutaj drzemie,
niewidoczny pośród flory,
w ciszy znosi swoje brzemię –
już skończyły mu się fory.

A pozycję miał wspaniałą,
zawsze pierwszy wybierany,
bo wyporność miał niemałą
i za kolor był lubiany.

Mógłby dalej sobie pływać,
wciąż przodować pośród innych,
lustro wody lekko kiwać,
bez swych aspiracji dziwnych.

Lecz on marzył – być tankowcem,
by przewozić ton miliony,
lub olbrzymim wycieczkowcem,
by turystów brać ukłony.

Słyszał co dzień komplementy:
że sterowny, elegancki,
piękny, niczym z bajki wzięty,
istny szef, i to szarmancki!

W kadłub mu to uderzyło,
więc wyruszył w stronę rzeki,
w to, co mu się zamarzyło –
nie chciał tkwić tu poprzez wieki.

Szybkie ułożył więc plany:
„Stąd do rzeki – całkiem blisko,
potem morza, oceany
i tam będę miał już wszystko!”.

Ludzi z wiosłami pogubił,
w bystry nurt rzeki wpływając,
lecz tam szybko się zagubił,
sterowność swą utracając.

Nurt go rzucał w prawo, lewo,
w końcu w trzcinie wylądował,
jak spróchniałe, stare drzewo
w gąszczu flory zakoczował.

Niewidoczny z żadnej strony,
stracił dawnej sławy wdzięki,
z dala od swojej przystani,
cierpiał samotności męki.

Dziś wybrali już innego –
nikt nie jest niezastąpiony.
Warto trzymać się jest tego,
do czego się jest stworzonym.

Motyl nie jest w stawie rakiem,
każdy ma swoje przesłanie;
skoro żeś „dwójką-kajakiem”,
Titanikiem nie zostaniesz.

-Leszek Piotr Laskowski

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...