Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pod powiekami czasu
Zgromadzone
Blizny
…blisko
…bliżej
Ciemność zapadła!

Spójrz!
Kwiat…
…umiera

Rana.
Krew sączy się
Potokiem w bólu,
Opływając umysł.

Wieczność?
I ona przemija…
Umiera…
…za każdym razem
Gdy nowe życie się rodzi…

Opublikowano

o matko!"cimność zapadła","kwiat umiera","krew sączy się","wieczność przemija"...straszne oklepanie, spróbuj czegoś bardziej subtelnego może? bez tych wszystkich sloganów i banalnych określeń. Poćwicz,poczytaj...
pozdrowienia

Opublikowano

pod powiekami czasu
zgromadzone
blizny
blisko
bliżej -
ciemność zapadła!

spójrz!
kwiat
umiera

rana

krew sączy się
potokiem bólu,
opływając umysł

wieczność?
i ona przemija
za każdym razem
gdy rodzi się nowe życie


mimo wszystko, podoba się, a może tak potraktować twora....pozdrawiam nocnie:)

Opublikowano

makabra: znaki interpunkcyjne: w nadmiarze : trzykropki -sztuczny patos , znaki zapytania; sztuczne wykrzyknienia jeszcze bardziej...
treśc: zawiera większość patetycznych, wytartych frazesów w poezji, to są frazesy które powinny trafic do Ksiegi Fragmentów zakazanych:"kwiat umiera", "krew sączy się
potokiem bólu" itd... pointa niezaskakuje, ale trąci patosem i górnolotnością która osmiesza (za)ambitny temat. Pisz o rzaczach prostych i codziennych. Nie Próbuj narazie określac przez wersy uczuc wyzszych, lub zamiast używac górnolotnych słów opisz sowje emocje w najprostszy sposob: porównaj je do czegos prostego: metafora jest piękna gdy można odnaleść w niej swieżość (i oczywiscie inteligencje lub niesamowita wrazliwość;)) a nie cos co zawsze było: podobne wiersze tworzy kazda rozchwiana hormonalnie nastolatka, i warto zebys nabrała dystansu do podobnych utworów Pisz duzo, jeszcze wiecej czytaj i wyrabiaj w sobie gust poetycki. Powodzenia;)

Pozdrawiam
Agata

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...