i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew
wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz
niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła
a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła
ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie
to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie
wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają
bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają
będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny
w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny
będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach
i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa
a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy
rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy
to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni
a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni
jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach
jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach
jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają
swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają
jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę
co zboże blaknie miłości w lecie które
zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia
wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia
bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać
to co było deszczem co im można było latem grać
na fortepianie i na mandolinie i akordeonie
ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
@Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą
Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła
I tak miła dla mnie raczyć była
Przyjmę i zapaskę i pantalony
ale tylko od mej przyszłej żony ;)