Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

Noc gęsta jak smoła przykleja się do skóry.

Światła tną ją wąskimi ostrzami,
asfalt trzyma kierunek.
Wszystko jest pod kontrolą.

Nagle korek.
Kilka aut wbitych w drogę jak zęby.
Ludzie stoją.
Patrzą.
Na środku jezdni leży mężczyzna.
Wielki.
W czerni.
Jakby noc zgubiła własny ciężar.

Podchodzę.
Czuć gorzki oddech starej piwnicy
i spokój mięsa, które przestało walczyć.

Narasta we mnie złość -
że leży, że blokuje, że wszyscy tylko patrzą.

Ich oczy odbijają moje światła awaryjne. Nikt nie mruga.
Pozwalają mi zostać mordercą.

Chwytam go.
Jest ciężki jak mokre mięso.
Ciągnę w stronę rowu, do czarnej wody.
Głowa bezwładnie uderza o asfalt.

Przez chwilę mam wrażenie,
lże to ja zostawiam ślad na asfalcie, nie on.


Asfalt pod stopami mięknie, jakby droga chciała wchłonąć nas oboje.

Rów - otwarte usta nocy, żujace powoli.
Popycham.
Plusk jest krótki, głuchy.

Na sekundę wydaje mi się, że jeszcze mogę cofnąć ręce.
Woda zamyka się nad nim bez wahania.

Dłonie mi drżą, ale nie z zimna.
Z satysfakcji, że droga znów jest gładka.


Wracam.
Wsiadam.
Silnik zapala od razu.

Krzyk przecina powietrze.

On się topi !

W lusterku półkole ludzi -
martwa natura z przerażenia.
Nikt się nie rusza.

Wracam.
Wchodzę w rów.
Woda jest lodowata, czysta aż do okrucieństwa.
Widzę jego twarz pod wodą.
Otwarte usta.
Uciekające powietrze.
Myśl jest prosta: właśnie go zabiłam.

Chwytam go, spodziewam się ciężaru.
Nie ma ciężaru. Jest lekki.
Nienaturalnie.
Jakby cały jego ciężar należał tylko do mnie.

Był lżejszy od mojego oddechu.
Jakby ciężar należał do drogi, nie do ciała.

Wyciągałam z wody nie człowieka,
tylko własny  grzech, który przestał się bronić.

Wyciągam go jednym ruchem.
Czerń ubrań jaśnieje, rozpływa się w blady róż, w kolor żywego mięsa.

W moich dłoniach leży nie ciało,
lecz cały ocean nocy,
w którym toną moje własne
krzyki i zapachy winy,
a każdy plusk jest oddechem ciemności, która mnie połknęła
zanim zdążyłam się zorientować.

On oddycha.
Otwiera oczy.
Patrzy na mnie tak, jakby wiedział, że to ja byłam zimnem.
Jakby wiedział, czyją krwią oddycha.

Rozumiem, że to nie jego wyciągałam z wody.
A jednak woda wciąż trzymała czyiś ciężar.

Dzwoni budzik.

Budzę się z wrażeniem, że coś we mnie wciąż leży pod powierzchnią.
Dotykam prześcieradła.
Jest suche.
Ale moje dłonie wciąż pachną rzęsą i żelazem.

Kiedy zamykam oczy, woda znów robi się gładka.

Jakby nic nigdy z niej nie wyciągnięto.

Jakby rów był pusty.

Bo ja wciąż stoję w środku.

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz to oniryczne studium winy, które uderza czytelnika swoją fizycznością.

Mistrzowsko operuje metamorfozą ciężaru. Na początku mężczyzna jest „ciężki jak mokre mięso”, co podkreśla zwierzęcą, niemal przedmiotową niechęć narratorki. Później staje się „nienaturalnie lekki”. Ciężar przenosi się z ofiary na sprawcę.

 

Ciekawa jest fraza - „Z satysfakcji, że droga znów jest gładka”. To przerażająco szczery opis egoizmu. Przeszkoda (człowiek) zostaje usunięta, by przywrócić „kontrolę” i płynność ruchu. To metafora tego, jak często traktujemy innych ludzi jako błędy w systemie lub korki na naszej drodze do celu. Wina nie jest tu pojęciem abstrakcyjnym. Jest fizyczną substancją, którą trzeba wyciągnąć z wody.

 

Uderzający jest fragment- „Pozwalają mi zostać mordercą”. Tłum gapiów, „martwa natura z przerażenia”, pełni rolę lustra. Narratorka jako jedyna podejmuje działanie. Wiersz stawia pytanie - co jest gorsze - bierność tłumu czy brutalna skuteczność jednostki?

 

Koniec wiersza unieważnia przebudzenie. Choć budzik dzwoni, a prześcieradło jest suche, narratorka „wciąż stoi w środku”. Rów jest pusty, bo to, co miało zostać uratowane (człowieczeństwo narratorki), zostało pod wodą.

 

Świetnie opisałeś ten koszmar.   

 

Violu - to tylko sen!  Serdecznie Cię pozdrawiam. 

 

Opublikowano (edytowane)

@Migrena Ulepiłeś z koszmarnego snu opowieść/wiersz, ktory siega dalej I głębiej, niż sam sen.

Przy tym wciąga, daje lekcje i pozostawia niedosyt. 

Głębia przekazu dzieki użytym środkom stylistycznym,  jest niesamowita.  

Mistrzostwo!

 

Muzyka - fantastycznie dobrana. 

Słuchając jej miałam wrażenie jakbym się tam znów znalazła...

 

*Nic tylko śnić dla Ciebie koszmary ;)

 

 

 

/zapisuję, wyrecytuję/

Edytowane przez viola arvensis (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...