Pchnięciem dłoni oddech skradł
Już nie musisz bać się, nie
Ani pech to, ani fart
Śmiech Fortuny nocą mgnie
Gdzieś tam zasnął już twój wrzask
Ciemność go na strzępy rwie
Sine widmo twoich warg
Zdobi rozżarzona krew
Skończył, odbiegł w głąb alei
Słyszysz, czujesz drżenie nóg
Gnij wśród betonowej prerii
Za co tak cię skazał ..?
.jpeg.4e5f6b31b6cefce0ff082531cfb08eb5.jpeg)