Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

mam pięty zajechane, zrogowacenia i krew odciskam ci na kafelki, mnie tu nie ma. a klęczę i próbuje zmyć ten syf,

mnie tu nie ma. a ty patrzysz i mówisz gdzie jeszcze, gdzieś jeszcze mnie tu nie ma. potem umyję dłonie i się sparzę a potem ukoję i powiem ci coś po raz pierwszy, ty nie usłyszysz, jakby mnie nie było.

jestem

i piersi mam pełne słów mlecznych, gdziekolwiek, więc jak mamka karmię wszystko, więc jak mamka na wszystko nie spojrzę. i ciebie widzę gdziekolwiek.

Edytowane przez Rrr (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Rrr

Najciekawsze dla mnie w tym tekście są dwie rzeczy:

- gra obecności i nieobecności, która staje się też poszukiwaniem tożsamości i walką o nią w trudnej relacji, w której jedna strona drugą traktuje bardzo wybiórczo i przedmiotowo;

- fragment:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dla mnie jest to pewnego rodzaju potwierdzenie własnej wartości, ważności.

Poprzez słowa, ich potencjał i władzę nad nimi (na wszystko nie spojrzę, czyli nie będę ich rozdawać gdzie popadnie).

Ale wybór pada jednak na tę relację, jakby istniała jeszcze jakaś możliwość stworzenia rzeczywistości, w której słowa i obecność staną się widzialne i odzyskają należny im szacunek.

Opublikowano

@Rrr

 

bezlitośnie obnażasz mechanizm ontologicznego wymazywania .

 

pokazujesz, jak drugi człowiek potrafi odebrać ci istnienie samym spojrzeniem .

 

jakby "mnie tu nie ma” było wyrokiem metafizycznym, a nie zdaniem.

 

a jednak właśnie w tej krwi na kafelkach,   w sparzonych dłoniach i w piersiach pełnych "mlecznych słow” rodzi się najtwardsze "jestem” !!!

najtwardsze jakie można wypowiedzieć .

 

i za tę odwagę bycia mimo wszystko, należą Ci się słowa najwyższego uznania.

 

 

Opublikowano

@Rrr nieźle, bardzo ciekawe, dużo brzydkich nieładnych słów, które dobrze się czytało, które wybijały mnie ze snu zimowego. Jesteś kobietą czy mężczyzną? Bo po pierwszym czytaniu nie miałem wątpliwości a przy drugim już tak.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @vioara stelelor   To niezwykle zmysłowy i pełen życia wiersz. Uderza w nim całkowite wtopienie się w naturę - nie obserwowanie z dystansu, ale fizyczne, niemal erotyczne zjednoczenie z łąką. Piękne są te synestezyjne obrazy- "świat parzy, pachnie, rozlewa się w tętnicach burzliwością kolorów" - oddycha się wraz z łąką, czuje każdą łodygę, każdy dotyk. To nie kontemplacja, to doświadczenie totalne. Zauważam progresję- od "wtuliłem się" przez "szeroko otwieram ramiona" , aż po "jestem" - jakby narrator dopiero w tym zjednoczeniu z naturą naprawdę zaistniał. Świetne metafory - "krwawnikowe batysty, tymiankowe gazy" - łąka jak kochanka w sukni, "rosa niepamięci" - zapomnienie o tym, co poza łąką. A to urwane zakończenie "jestem - - -" jest świetne. Kropki zamiast słów - bo słowa już nie są potrzebne. Pełnia istnienia. Wiersz o sile życia, przyjęciu, przynależności. Bardzo piękny i wzruszający.    
    • @andrew   Przynajmniej szelest liści pod stopami jest prawdziwy. Czasem tylko to zostaje - chwila obecna, gdy przeszłość nie chce powstać, a przyszłość nie ma pokrycia.
    • Zielenieje trawa, łodygi pną się do słońca, wyprężają korony,  przeciągają leniwie do światła.   Wkoło chodzą uśmiechy, kroczą uzdrowione marzenia, przyszłością oprószone nastroje, świeżo malowane portrety.   Łagodnieją twarze, w młodości znowu zaklęte.  Plastyczne mózgi, spragnione nauki, czytają krzyżówki na blaszkach liści, od ciemnych pokoi wyklęte.    A ja   gdzie?   Tam, leżę,  pod spróchniałym krzewem. Tam są moje zwłoki, pod  uniwersytetem. A zawiasy  drzwi tańczą w jedną i w drugą, otwierając nowe możliwości.   Nikogo nie zatrzymuje brzydki krzew.
    • @A.Between   Piękny i przejmujący jest Twój wiersz. Pozdrawiam.    Nie bój się ściany - ona trzyma jej cień, byś mógł swobodnie odejść w stronę słońca. Zimowy monsun wreszcie stracił impet, nie musi szarpać nadziei bez końca.   Słodko-kwaśne słowa niech wiatr rozwieje, prawdę zmęczoną zostawcie za drzwiami. Skoro nie siądziecie przy wspólnych stołach, nie bądźcie chociaż dla siebie wrogami. Pragnienia w pościeli niech zasną spokojnie, partytury senne niech płyną w milczenie. Idź przez ten most, niech Cię lęk nie goni, gdy ona wybiera własne wytchnienie. Nie bój się jutra, choć ona tu będzie, zostawanie też bywa rodzajem odwagi. Obudź się lekko w łagodniejszym świecie, idź przez ten most - wolny od trwogi.
    • @Wiechu J. K.   Czuję w tym taką delikatną determinację. "Znów" - jakby codzienne decydowanie się na nadzieję. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia Tobie i członkom Twojej rodziny. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...