Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
vioara stelelor

vioara stelelor

Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze

od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne,

gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki

na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.

 

A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów,

gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam.

Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie

niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.

 

Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień

- ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie

każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne.

Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.

 

Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz od niechcenia

z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny;

wypatrujesz pierwszych znaków sztormu

- nie wiesz, czy uciec, czy czekać.

 

Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry

od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła,

by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi

kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.

 

Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu,

w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu,

całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.

 

Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.

 

 

 

vioara stelelor

vioara stelelor

Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze

od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne,

gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki

na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.

 

A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów,

gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam.

Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie

niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.

 

Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień

- ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie

każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne.

Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.

 

Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko

z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny;

wypatrujesz pierwszych znaków sztormu

- nie wiesz, czy uciec, czy czekać.

 

Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry

od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła,

by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi

kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.

 

Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu,

w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu,

całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.

 

Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...