...
bo On
O N nie tyko istniał
ON był
żył nie tylko
dla siebie
...
lubię go
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
...
bo On
O N nie tyko istniał
ON był
żył nie tylko
dla siebie
...
lubię go
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
...
bo On
nie tyko istniał
ON był
żył nie tylko
dla siebie
...
lubię go
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
...
bo On
nie tyko istniał
ON był był żył
nie tylko
dla siebie
...
lubię go
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
@Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.
Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady.