@Migrena pomijając to że nie znalazłbym w sobie tyle filozoficznych przemyśleń co Berenika, jednak jedna myśl genialna przyszła mi do głowy i wtedy zupełnie nieświadomie kliknąłem na tego niemieckiego wokalistę za którym w PRL szalały panny i mężatki a dostać bilet w kongresowej graniczyło z cudem moja myśl jak motyl odleciała a głowa przepełniła się gorącymi rytmami niemieckiego lata. Powiem więcej podążyłem dalej i zasłuchałem się w drugą gwiazdę niemieckiego rynku rozrywki tzn Bony’M i po wzniosłym wręcz filozoficznym nastroju nie pozostało już nic. Jednak żeby pozostawić po sobie ślad posłużę się puentą twojego wiersza
„a na końcu
zostaje tylko to
że nawet próżnia
po naszej miłości
nie jest już pusta”
i sparafrazuję to na
„a na końcu
zostaje tylko to
że nawet próżnia
po wspomnieniach naszej młodości
nie jest już próżna hafanana”
i tak cały dzień choć w głowie próżnia.