Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko.

 

"Pod warstwą sarkazmu przemyciłeś również empatię".

 

zauważyłaś !!!!!

 

taki właśnie miałem plan wyjściowy.

 

w szkicu to była oś wiersza.

 

później w szaleństwie ironii i sarkazmu to się lekko zagubiło.

 

ale jest tutaj na portalu Berenika !!!

 

a Twoje analizy są precyzyjne, wnikliwe i skrupulatne.

 

to jest właśnie intelektualna moc !

 

dziękuję Nika za piękne słowa i myśli.

 

bez Ciebie byłoby....... trochę byle jak byloby :)

 

 

Opublikowano

Tak bo cóż innego nam pozostało. Człowiek całe życie z piórem w dłoni teraz już częściej ze smartfonem i ten potok myśli aż żal go wypuszczać a w moim przypadku myśli stare jak świat. Ostatnio byłem na wieczorze literackim młodych poetów uczestniczyłem po deklamacjach w spontanicznej dyskusji i choć wszyscy posługiwali się językiem polskim ja nic z tego nie rozumiałem co oni mówili a i tematy były dla mnie miałkie. Oni choć nie zaprzeczę z uwagą mnie słuchali to czułem się jak zgniły owoc jak kamień przez Boga rzucony na szaniec jak starzec co przemawia jeszcze w zaangażowaniu a nie widzi że sala jest już pusta. Poza przyjętymi ramami poza teraźniejszymi nurtami. Więc twój wiersz może wcale satyrą nie jest a chęcią życia w młodszych świecie? przewrotną namiętnością bycia uniwersalnym i niezapomnianym? Rozpaczliwą próbą dokonania jeszcze czegoś wielkiego. Przeczytałem ostatnio przerażającą jak dla mnie informację. Firma wynalazła okulary które pozwalają na ulicy zidentyfikować osobę i przeczytać wszystko co ta osoba zamieściła w sieci?! Porażający wynalazek i to dopiero jest groteska. 
Coraz bardziej mi się nie chce niż chce. Coraz częściej mogę powiedzieć że wiele bym jeszcze zdziałał gdyby zamienić miejscami chęci z wypaleniem. Dlatego wolę bardziej czytać niż publikować a jeśli już to w taki sposób że nikt nie będzie miał wątpliwości z kim ma do czynienia. 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Robert Witold GorzkowskiBardzo Ci dziękuję,za Twoje wypowiedzi.

 

@Migrena Ja,  odnośnie tego wiersza mam mieszane uczucia.

Bo łatwo jest się podśmiewać z ludzi ułomnych - cokolwiek by to znaczyło - w realnym życiu, i że próbują szukać szczęścia w świecie złudzeń.

Ludzie starzy, niekochani, niepełnosprawni , z twarzą "jak flak po pasztetowej" - gdyby nikt tak ich nie odbierał w namacalnej rzeczywistości, nie pragnęliby odnaleźć odpowiedzi na swoje tęsknoty, pragnienia, pustki - w przebraniach, w kostiumach, w bezpiecznej iluzji. Tam, gdzie nikt ich nie wyszydzi, nie odtrąci.

Powiedz mi, Migrenko, czy ktoś,kto wygląda jak parówka po trzech zawałach, nie zasługuje na miłość?

Każdy człowiek zasługuje, choć nie do każdego ona przyjdzie.

Jasne,ważne, żeby nikogo nie oszukiwać, ale w sieci każdy chyba ma świadomość, że mamy do czynienia z umownymi tożsamościami - ale relacje i interakcje między nimi mogą być niezwykle głębokie.

 

To, co się rodzi między awatarami, potrafi być prawdziwsze, niż w realu, kiedy przestają mieć znaczenie wszelkie okoliczności fizyczne, przyziemne - wygląd, wiek, status społeczny - pozostaje po prostu to, z czym jeden człowiek przychodzi do drugiego. I emocje - niekoniecznie udawane, często właśnie mocniejsze, intensywniejsze.

 

Tak więc - ten problem, o którym jest wiersz - ma swój awers i rewers.

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Vioara.

 

dziękuję Ci za ten uważny i empatyczny głos.

 

naprawdę go doceniam.

 

piszesz o mieszanych uczuciach - a przecież one też są uczuciami i zasługują na poważne potraktowanie.

 

czasem właśnie tam, gdzie coś nas jednoczesnie śmieszy i niepokoi, zaczyna się prawdziwa rozmowa.

 


ten wiersz nie był pisany przeciw ludziom ani starszym, ani samotnym, ani "nieidealnym”.

 

jeśli już, to jest raczej próbą pokazania mechanizmu świata, który premiuje filtr, młodość i marketingową wersję siebie.

 

groteska miała oswietlić system, nie człowieka.
dlatego w finale zostawiłem oczy.

 

naprawdę młode.

 

bo pod kostiumem, pod awatarem, pod całym tym teatrem, zostaje autentyczne pragnienie bycia czyims płomieniem.

 

i to jest dla mnie najważniejsze.


a sformułowania o „parówkach” czy „flaku po pasztetowej” nie pochodzą z tego tekstu – to inne konteksty, inne rozmowy.

 

tutaj nie było intencją uprzedmiotowienie kogokolwiek.


masz przecież rację  ten temat ma swój awers i rewers. może właśnie dlatego warto go dotykać, nawet jeśli zostawia nas z niejednoznacznoscią.

 

 

dziękuję Ci :)

Opublikowano

@Robert Witold Gorzkowski

 

Dziękuję, Robercie, za tak uważne odczytanie mojego wiersza

 

to, co piszesz o poczuciu obcości wśród młodszych światów, dokładnie oddaje jego sens.

 

to to, że wiek i metryka to tylko ramy, a ogień życia może płonąć wciąż intensywnie.

 

Twoje słowa przypominają, że tworzenie nie polega na potwierdzeniu w oczach innych, lecz na zachowaniu płomienia, nawet jeśli sala bywa pusta 

 

trudno, tak juz jest.

 

a Twój komentarz towarzyszy mi jak cichy aplauz do tej wirtualnej s ymfonii życia, w ktorej wiek nie przeszkadza w byciu Bogiem, Wilkiem czy Boginią, choćby tylko na chwilę.

 

dzisiaj wkleję wiersz o miłości w domu starcow.

 

miała być satyra a wyszedł mi jakis panegiryk.

 

zaprawiony groteską ale zawsze jednak on.

 

ciekaw jestem jak go Towarzystwo przyjmie.

 

 

dziękuję.

Opublikowano

Widzisz Jacku wirtualny świat to takie cholerstwo które przyciąga anonimowością (pozorną) 

Za literami kryją się żywi ludzie którzy w tej sztucznej przestrzeni dzielą się radościami i smutkami 

Przeżywają miłości i rozstania uniesienia i dramaty 

Rzadko kiedy wirtual jest przeniesiony w real (bo tak bezpieczniej) 

Czasami jednak warto zaryzykować bo kto wie czy nie trafi się na CZŁOWIEKA

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
    • Ładnie namalowane słowem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Charismafilos tam to już zahacza o wieśniarstwo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...