pod górkę i z hory
w uskoki
szczeliny
w rysę na dwa palce borówek
gęstwiny
na rżysko i
w łajnie
marzenia po rosie
wśród gadzin w wyrębie
w ciernistym zagonie
po lodzie i w brei
pion trzymany w piargach
skaleczeń
zadrapań
dla stóp pełen zasięg
rozgrzany granicie
gwałtowny ruczaju
w zawiłym chomącie
małmazyje
w raju
stromizny jak w szklance
po połaci śniegu
z piramid zadymek
haustami z kipielą