Pod górkę i z hory.
W uskoki, szczeliny.
W rysę na dwa palce.
Borówek
gęstwiny.
Na rżysko i w łajnie. Marzenia po rosie.
Wśród gadzin w wyrębie. W ciernistym zagonie.
Po lodzie. Jak w bagnie
pion w brei. I w piargu
skaleczeń, zadrapań dla stóp pełen zasięg.
Rozgrzany granicie! Gwałtowny ruczaju!
W zawiłym chomącie — a małmazje w raju!
Stromizny jak w szklance.
Po połaci śniegu
z piramid zadymek
haustami z kipielą.