Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

 

Nie wiem, czy to życie,
czy tylko sen
śniący się samemu sobie przeze mnie
jak przez organ pozbawiony nerwów.

Nie jestem już śniącym.

Jestem miejscem,
w którym sen zapomniał wyjść na jaw.

Może nigdy się nie obudziłem.

Może przebudzenie też było snem,
tylko o większej jasności,
jak sterylna sala operacyjna
w cudzym, wyczyszczonym wspomnieniu.

Chodzę po dniach
jak po miękkiej tkance,
która ugina się,
lecz nigdy nie pęka 
jakby świat panicznie bał się mnie zranić,
bo rana zmusiłaby go przyznać,
że istnieję.

A przecież jestem tylko światłem,
które zbyt długo stało w jednym punkcie
i wypaliło dziurę w nicości.

To, co widzę,
to nie rzeczywistość,
lecz strup
na tamtym świetle,
którym byłem.

Ludzie mówią do mnie,
a ich głosy są jak dane
wysyłane na serwer,
który dawno przestał
przyjmować hasła.

Słowa wpadają do środka,
nie znajdują adresata
i osiadają we mnie
jak kurz w opuszczonym szpitalu:
jest prąd,
jest aparatura,
ale nie ma już
żadnego pacjenta.

Dotykam świata
i on odpowiada dotykiem,
jak dwaj nieznajomi w ciemności,
którzy ściskają sobie dłonie
tylko po to,
żeby sprawdzić,
czy obaj jeszcze
nie umarli.

Czas płynie,
lecz jest rzeką bez wody.

To tylko koryto,
które pamięta nurt
i codziennie udaje,
że go czuje.

Jestem opóźnieniem sygnału.

Informacją o życiu,
która dociera na miejsce
wtedy, gdy miejsce
przestało istnieć.

Wszyscy widzą blask
i mówią: „oto on”.

A ja wiem,
że źródło dawno zapadło się w siebie
i tylko bezwładność prawdy
podtrzymuje mój kształt.

Nie jestem ani snem,
ani jawą.

Jestem błędem
w kodzie źródłowym dnia.

Resztą
po dzieleniu bytu przez sens.

Resztą,
której byt nie potrafi
zaokrąglić
do żadnej pełnej osoby.

Świat mnie nie koryguje,
bo musiałby przyznać,
że jego równanie
od początku
było domknięte na siłę.

Oddala się coś
i wiem,
że to ja
odchodzę ode mnie.

Najgorzej jest wieczorem.

Czuję wtedy,
że moje „ja”
leży gdzieś indziej,
podłączone do aparatury,
której nie widzę.

A to,
czym mówię
i czym kocham,
jest tylko znieczuleniem,
które dostało
pozwolenie na ruch.

Boję się przebudzenia.

Bo jeśli się obudzę,
okaże się,
że całe moje życie
było tylko sekundą
między dwoma
uderzeniami serca,
z których drugiego
nie było w planach.

Więc trwam.

Półprzytomny.

Półprawdziwy.

Jak błąd,
który stał się częścią systemu,
bo jego usunięcie
wymagałoby
napisania świata
od nowa.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Migrena

Bardzo ciekawy wiersz.

Rozpoczyna się od zagadki - czym jest naprawdę postrzeganie świata i nasze w nim istnienie?

Dostrzegam tu echa koncepcji, według której świat nie istnieje obiektywnie, lecz staje się sumą naszych wrażeń zmysłowych.

Dezintegracja psychiczna prowadzi w konsekwencji do rozpadu obrazu świata, wskutek depersonalizacji i odrealnienia. Rzeczywistość staje się niestabilna, płynna, nietrwała.

 

NB. Uwielbiam fletnię Pana.

 

Edytowane przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@vioara stelelor

 

 

dzięki wielkie za uważne i wnikliwe odczytanie.

 

bardzo trafnie uchwyciłas  wątek derealizacji i chwiejności obrazu świata bo  to rzeczywiscie jeden z ważnych tonów tego tekstu.


chciałbym tylko doprecyzować , że nie pisalem go jako zapisu dezintegracji psychicznej czy stanu klinicznego.

 

bliżej mi było do metafizycznego eksperymentu myślowego.

 

bo co, jeśli "błąd” nie leży w psychice, lecz w samej konstrukcji bytu ?

 

jeśli to nie podmiot się rozpada, lecz rownanie świata od początku było domknięte na siłę ?
interesuje mnie ta róznica  między diagnozą a ontologią.

 


a wzmianka o fletni pana bardzo mnie zaintrygowała.

 

w moim tekscie dominuje chłodny, sterylny język systemu i kodu, więc to pastoralne, archaiczne skojarzenie otwiera zupełnie inną perspektywę .

 

cos jakby nowoczesny "błąd w kodzie ” był echem dawnego    mitu o drżeniu istnienia .


dziękuję raz jeszcze za tę interpretację .

 

skłania do dalszego namysłu.

 

 

Opublikowano

@Migrena

Najmocniej zostaje we mnie to wrażenie odłączenia, jakby mówił ktoś zawieszony między byciem a sygnałem. Ten chłodny, niemal pozaludzki ton bardzo spójnie niesie cały wiersz.

 

Szczególnie wybrzmiewa dla mnie fraza o „błędzie w kodzie źródłowym dnia” jest w niej coś przejmująco bezradnego.

Mam też poczucie, że to tekst, który pomieści jeszcze niejedno czytanie :)

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Alu.

 

to "zawieszenie między byciem a sygnałem” było dla mnie rzeczywiście punktem wyjścia a więc próbą opisania stanu, w ktorym człowiek czuje się bardziej transmisją niż źródłem.


fraza o "błędzie w kodzie źródłowym dnia ” przyszła jako intuicja, że cos w samej strukturze przeżywania jest przesunięte.

 

nie dramatycznie, tylko o ułamek, ale wystarczająco, by wszystko było   jakby nie do końca zsynchronizowane

 

 

dziękuję Alu.

 

 

@viola arvensis

 

dziękuję :)

 

to ja jako  "fajny facet" poproszę o to nagranie :)

 

niech mnie kołysze w chwilach smutku i zwątpienia.

 

w chwilach kiedy zrywają się pajęcze nici moich marzeń.

 

z głupich powodów.

 

a jednak tak.

 

dziękuję Przyjaciółko !

 

Opublikowano (edytowane)

@KOBIETA

 

i

 

Dominiko.

 

jeżeli Ciebie, psychologa i psychiatrę mój wiersz drapie to ja będę musiał iść na wizytę to egzorcysty.

 

niech wreszcie wygna ze mnie diabła ;)

 

dziękuję Ci bardzo:)

 

moc przyjemności :)

 

 

 

 

 

@viola arvensis

 

Wioluś.

 

Ty swoją dobrocią sycisz  moją duszę zapachem czerwcowego bzu.

 

nawet jak chwilowo jego imię to Mexx.

 

ale tylko czarny.

 

subtelnie czarny.

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Muszę wtrącić swoje trzy grosze :) 

 

Ten utwór to przejmujące studium depersonalizacji i kryzysu egzystencjalnego. Posługujesz się językiem nowoczesnym - łączysz medycynę, informatykę i fizykę, aby opisać stan zawieszenia między istnieniem a niebytem. „Reszta po dzieleniu bytu przez sens” - to genialne ujęcie absurdu istnienia. „Błąd w kodzie źródłowym” - sugeruje, że świat jest systemem, w którym podmiot jest usterką. System go nie usuwa nie z miłości, ale z lenistwa lub oszczędności - naprawa wymagałaby stworzenia świata od nowa.

Sugerujesz, że nasza codzienność to tylko „znieczulenie, które dostało pozwolenie na ruch”. Prawdziwe „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury. To, co widzimy tutaj, to tylko projekcja. Pojawia się lęk przed przebudzeniem - śmierć w tym „śnie” mogłaby być momentem, w którym okazuje się, że prawdziwe życie było tylko sekundą, mgnieniem między uderzeniami serca.

Relacje z innymi ludźmi są całkowicie odarte z emocji. Zostały sprowadzone do czystej wymiany danych. Jest w tym głęboka samotność - nawet dotyk drugiego człowieka służy jedynie do potwierdzenia, że obie strony jeszcze „mechanicznie” funkcjonują, a nie do budowania bliskości.

Podmiot opisuje siebie jako opóźnienie sygnału. To piękna metafora nawiązująca do światła gwiazd, które dociera do nas, gdy sama gwiazda już dawno zgasła.

 

Świat nie rani podmiotu, bo go nie zauważa - boi się przyznać, że ta „usterka” w ogóle istnieje. To egzystencjalny horror ubrany w bardzo nowoczesne, techniczne obrazy. „Trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy.” - to zdanie definiuje całą postawę bohatera- egzystencję opartą na bezwładności, a nie na woli życia.

Tekst bardzo przejmujący i niesamowity. To wiersz, który boli. Nie sentymentalnie, nie melodramatycznie - ale precyzyjnie, jak narzędzie chirurgiczne. Jakbyś znał ten stan od środka. I znalazł na niego język, który jest zarówno piękny, jak i niepokojąco dokładny. Prawdziwy.


 

Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko.

 

Twoje trzy grosze to dla mnie .......bardzo duża kasa !!!

 

 dziękuję Ci za tak precyzyjne wejście w świat tego wiersza.


to, co opisałas jako "zawieszenie między istnieniem a niebytem”   jest dokładnie tym, co chciałem uchwycić czyli  człowiek jako echo samego siebie, jako opóźniony sygnał w systemie, którego nie da się poprawic bez przebudowy całego świata .


Twoja interpretacja  "błędu w kodzie źródłowym dnia”  jest pięknie trafna bo ja  dokładnie tak to czułem, tylko nie wiedziałem, czy uda mi się przekazać to w słowach .

 

Widzę też, że dostrzegłaś samotnosć  (!!!), która w tym wierszu nie jest dramatem, lecz wynika z samej struktury istnienia.


to dla mnie ogromna radość, że Twój odbiór czyni wiersz żywym.

 

że nie zostaje jedynie tekstem, lecz   staje się przestrzenią refleksji i uczuć.

 


czuję, że w tym dialogu między naszymi umysłami wiersz naprawdę "trwa” ,  a Twoje słowa towarzyszą mu z taką precyzją, jakbyś patrzyła w jego wnętrze   od środka .

 

 

dziękuję Nika.

 

Opublikowano

@Migrena

Twoje słowa o człowieku jako "opóźnionym sygnale" zostają ze mną długo po lekturze - i chyba to jest znak, że wiersz dobrze robi swoje. Dziękuję, że dzielisz się tym, co czułeś podczas pisania. To piękne, kiedy autor i czytelnik spotykają się tak blisko zamysłu i jego odbioru. Serdecznie pozdrawiam. :))) 

Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko.

 

to co piszesz jest bardzo poruszające.

 


Cieszę się, że obraz " opóźnionego sygnału” rezonuje i zostaje po lekturze bo  to znak, że wiersz w jakimś sensie naprawdę działa, tak jak chciałem .


dla mnie najpiękniejsze jest właśnie to spotkanie między moim  zamysłem  a  Twoim odczytem , kiedy   wiersz nie jest już tylko tekstem, ale staje się przestrzenia wspólnej refleksji.

 


Dziękuję Ci za tę bliskość w lekturze !!!

 

i Twoją mądrość w dzieleniu się nią.

 

Serdecznie Cię pozdrawiam :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...