droga po krańce
nieczysty przetarg duszy
dalej za zwyczajne
by poczuć ciepło
przekrwienia
codzienny młot
alkoholiczne kowadło
już nie chcę się
sprzed ciebie
za rzeczywiście znanym
wieczny pocałunek
tu mogę odrzucić miecz
dłonie wsuniesz w jasną
miękkość