Piotrze
noc zatyka uszy
coraz rzadziej słyszę jak przychodzisz
księżyc rzuca we mnie kamieniami
wpadają w pustą przestrzeń
jakbym była przezroczysta
jak mam rozumieć tę zdradę — ciemność
która chroni i wypycha jak szmacianą lalkę
muszę sprowadzić niebo na ziemię
niech zwróci co nasze
biegnij Piotrze
kiedy będę po kolana w gwiazdach
wyjmij gwoździe z tej ziemi