W Gorców dziedzinie, u stóp niemego Turbacza,
Gdzie jaworów procesja podąża wśród wierchów,
W chałupie, której piersi tulą się do świerków,
Wciąż tli się nikła cząstka Orkana-tułacza.
Zieloność pochłania tę przestrzeń mistyczną,
Gdzie myśl i duch krążą w poświacie słonecznej
A pstre korowody tęsknoty odwiecznej
Wirują po gontach litanią liryczną.
Och, kimże On dla tych, co po Nim zostali?
Wspomnieniem? Bezmyślnym ulicy nazwaniem?
Bo zda się – nie dumą i umiłowaniem!
Zapytaj przechodniów o wiersz, który czytali.
Nie… nie stawili Mu pomnika spiżowego,
Na skronie nie włożyli wieńca laurowego.