Pada już trzeci dzień.
W radiu usłyszałem
o karambolu na 44.
Po wiadomościach nie
popłynął jazz,
tylko tkliwy kawałek.
Nawigacja prowadzi mnie
objazdem poprzez wiadukt
w szczere pola.
Gdzie szarość dnia, wet-on-wet,
zatrzymuje się w pejzażu.
Po chwili rozmazuje się
w mokradłach.
Wjeżdżam w rozlewajkę,
by uciec z tego szarego kolażu.
Zapalam na poboczu papierosa,
by kolorem koszuli
chociaż trochę przełamać
ten smutek drogi.
Ciekawe,
gdzie dzisiaj dojadę
przez ten smutny pejzaż.
Może zostanę w nim.
A może ktoś gumką mnie wymaże.
Bo uzna,
że nie pasuję
do jego wizji bagna.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się