Siedząc w uszaku, spytała, czy wierzę w Boga.
W tego samego, co ty.
Albowiem spotkałem dobrych i złych.
Mądrych i głupich.
Tych, ze wzgardliwym wzruszeniem ramion
i tych pochylonych nad raną. Tych, których język wabi
i tych, których razi słowo. Widziałem anioła ze śpiewem - jeden jest Bóg,
Pan jedyny
i orszak szatana w ornatach. Wiarę spłyconą do kłamstwa.
A anioł samotny, nisko lecący nad światem
rzucił pod moje nogi odpowiedzialność za czyn
przed Bogiem. Widziałem mesjasza, który się wczoraj wieszał,
rudego, pięknego chłopaka
i antychrysta w halce na sali numer trzy - spełnienie wizji chrześcijan,
powrót Mahdiego w Mekce.
Wszyscy na coś czekamy - my, wy, muzułmanie.
Albowiem spotkałem dobrych, mądrych, tych, którzy cenią słowo
ze łzami w dłoniach ukrytych.
Ukryłem się przed Nim na próżno.