Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

zamknęli nas w próżni w zorzy polarnej
mieliśmy książki reprodukcje obrazów

na granicy sennych fantasmagorii

na granicy naszych zimnych ciał
musieliśmy truć drzewa bo rosły

gasić słońca bo świeciły

i dobrze nam było gdy czuliśmy
słony dotyk znanych ust co stały się obce
od kiedy przyszedł wiatr i zaszumiał kurzem
że na tych pustkowiach każdy jest sam

 

dbaliśmy więc by cierpliwie drążyć bliskość
kobiety szybko odstawiały dzieci od piersi
zwierzęta zdziczały a rzeka przyniosła
zatrute wody wraz z napuchniętymi trupami
tamtych którzy potrafili kochać i płakać
tęsknić każdej nocy po martwych ogrodach

 

wyprawiliśmy im godne grzebanie

a ziemia skuta czystym lodem

obrodziła poziomkami

 

później otworzyło się niebo strugami by nas obmyć
poznaliśmy na nowo zapomniane słowa i myśli
przestały mówić w każdym ze znanych języków

 

jesteśmy jedyni na polach bez kresu
jesteśmy samotnością zamkniętą w ciepłej dłoni

 

 

Edytowane przez hollow man (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@hollow man

 

Czytam to po raz trzeci i wciąż odkrywam nowe warstwy. Ta ewolucja od zamknięcia w próżni przez śmierć i obmycie aż do samotności "w ciepłej dłoni" - to mistrzostwo w budowaniu napięcia i prowadzenia przez katharsis. To balansowanie między apokalipsą a odrodzeniem, między izolacją a łączącym dotykiem - bardzo mocne.


 

Opublikowano (edytowane)

@Lenore Grey Dzięki. Zabieram się za "Drogę"  Cormaca McCarthy'ego od jakiegoś czasu... I nie mogę zabrać, a tam spodziewam się takiego klimatu.

 

@Nata_Kruk

To prawda. Nie każdemu.

Dziękuję.

 

@Berenika97

No teraz to już naprawdę me ego odleci w kosmos! Dziękuję.

Nie jestem pewien, ale całkiem możliwe, że gdy to pisałem, towarzyszył mi ten kawałek:

 

 

Edytowane przez hollow man (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Ten wiersz jest niezwykle sugestywny i poruszający, maluje obraz pełen mroku, izolacji i ostatecznie – niejednoznacznej nadziei.

To miejsce jest piękne, ale zimne i obce, odcięte od prawdziwego życia.

Można by podzielić na kilka akt:

Akt I: Zniszczenie i utrata człowieczeństwa

Akt II: Przełom i odrodzenie

Akt III: Nowa egzystencja

Idealnie łączy ponurą wizję świata po zagładzie z elementami cudowności i symbolizmu, które są charakterystyczne dla fantastyki.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

      Do licha z tobą, precz z moich oczu!

      Twej głowy nie przykrywa chusta,

      A ciało swoje wystawiasz na wab - 

      Niech Bóg trądem cię okryje!

      Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada - 

      Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

      Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

      Butwa zaczyna je chwytać,

      A muszki brunatne już zlatują do niego,

      Wabione tym, co tchawki wychwycą!

      Ono jest mierzwą dla nich,

      A ich odwłok przebarwia się na nim!

      Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

      Zerwij z siebie ten pancerz,

      Niech on nie będzie ci zbroją!

      Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

      Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

      Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

      Napełnił miednicę wodą czystą

      I przemyj nią swe lico pierwej

      Nim ktoś je zobaczy!

      I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

      Zmyj to wszystko z ciała swego

      Co przyniosło ci zaniedbanie!

      I przestań czynić jak czynisz,

      Bo to cię zgarsza!

      On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

      I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

      Oni krzywią usta na twój widok

      I szeptają o tobie na ulicach!

      I wspominają cię pijacy w karczmach,

      Jak to sprzedawali cię za wino!

      A kupcy, co od nich cię wzięli

      I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

      Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

      Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

      A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

      Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

      Mnożysz nałożników,

      By jak najwięcej klejnotów

      Wrzucano do twej jaskini,

      I tęskinisz za młodością zepsutą,

      Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

      I za zagabywaniem nieznajomych!

      Namiętność kierujesz niewłaściwie

      Na urodziwych młodzieńców - 

      Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

      Bo brzydzą się ohydztwem!

      Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

      Zapędziłaś się brudem

      I nikt nie ma wątpliwości!

      Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

      By ujrzeć, żeś doprowadzona!

      I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

      Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

      Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

      A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

      Precz do diabła!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...