Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

na skraju życia z rozbitą głową

majaczy zjawa człowiecza

czerwone zorze choć jeszcze płoną

mroczna otwiera się przepaść

 

przebite serce ręce związane

i oczu światło wygasłe

ma na sumieniu otwartą ranę

wargi przeszyte ma hasłem

 

chociaż się chwieje to jeszcze kroczy

upiorna mara człowiecza

nadstawia ucha wytrzeszcza oczy

a przepaść woła i czeka

 

podąża za nią tłum niezmierzony 

całkiem podobnych postaci

chociaż niejeden był tam rozsądny

jednak sens ogól zatracił

 

nikt już nie krzyczy że przecież musi 

skończyć globalną się klęską

skalkulowane przez chorych ludzi

nowe powszechne szaleństwo

 

nikt się nie waży zaprotestować 

bo przecież nic to nie zmieni 

więc do przepaści skraju podąża

wolno bezwolny tłum cieni

 

kołyszą ciała na wątłych nogach

razem to w lewo to w prawo

choć rozpadają się marne truchła

wieczność jest dla nich zabawą

 

a ten co rzucił się do przepaści

głośnym zaniósł się śmiechem

on przecież życia wcale nie stracił

bo nie był żywym człowiekiem

 

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

na skraju życia z rozbitą głową

majaczy zjawa człowiecza

czerwone zorze choć jeszcze płoną

mroczna otwiera się przepaść

 

przebite serce ręce związane

i oczu światło wygasłe

ma na sumieniu otwartą ranę

wargi przeszyte ma hasłem

 

chociaż się chwieje to jeszcze kroczy

upiorna mara człowiecza

nadstawia ucha wytrzeszcza oczy

a przepaść woła i czeka

 

podąża za nią tłum niezmierzony 

całkiem podobnych postaci

chociaż niejeden był tam rozsądny

jednak sens ogól zatracił

 

nikt już nie krzyczy że przecież musi 

skończyć globalną się klęską

skalkulowane przez chorych ludzi

nowe powszechne szaleństwo

 

nikt się nie waży zaprotestować 

bo przecież nic to nie zmieni 

więc do przepaści skraju podąża

wolno bezwolny tłum cieni

 

kołyszą ciała na wątłych nogach

razem to w lewo to w prawo

choć rozpadają się marne truchła

wieczność jest dla nich zabawą

 

a ten co rzucił się do przepaści

głośnym zaniósł się śmiechem

on przecież życia wcale nie stracił

bo nie był żywym człowiekiem

 

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

na skraju życia z rozbitą głową

majaczy postać człowiecza

czerwone zorze choć jeszcze płoną

mroczna otwiera się przepaść

 

przebite serce ręce związane

i oczu światło wygasłe

ma na sumieniu otwartą ranę

wargi przeszyte ma hasłem

 

chociaż się chwieje to jeszcze kroczy

upiorna postać człowiecza

nadstawia ucha wytrzeszcza oczy

a przepaść woła i czeka

 

podąża za nią tłum niezmierzony 

całkiem podobnych postaci

chociaż niejeden był tam rozsądny

jednak sens ogól zatracił

 

nikt już nie krzyczy że przecież musi 

skończyć globalną się klęską

skalkulowane przez chorych ludzi

nowe powszechne szaleństwo

 

nikt się nie waży zaprotestować 

bo przecież nic to nie zmieni 

więc do przepaści skraju podąża

wolno bezwolny tłum cieni

 

kołyszą ciała na wątłych nogach

razem to w lewo to w prawo

choć rozpadają się marne truchła

wieczność jest dla nich zabawą

 

a ten co rzucił się do przepaści

głośnym zaniósł się śmiechem

on przecież życia wcale nie stracił

bo nie był żywym człowiekiem

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...