Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Egzystencjalny wiersz, a życie rzeczywiście jest drogą, mocno zakręciastą i przeważnie pod górę, co ćwiczył Syzyf. Co do pubów, to jestem dosyć oszczędny i pijałem w domu, zresztą lajtowo, a teraz w ogóle, czym narażam na straty skarb państwa. Podoba mi się określenie "muzyk życia",. Co do mety, nie widzę jej, chociaż półmetek raczej za mną, ale też nie wypatruję. 

Pozdrowienia

Opublikowano

@violetta Viola, masz może dużo racji, no może nie bardzo mi wyszedł ten utwór, ale chcę uzbierać 15 piosenek bluesowych. Po prostu. Jakby taką płytę zrobić. To jest już jakaś piąta moja tego rodzaju piosenka. No a potem przerzucam się na groove, sąsiad mnie prosił :))

@violetta Mam zresztą kłopot, bo nie mam przebicia na prawdziwych muzyków. Wersja AI jest jedyną dla mnie możliwą w tej chwili niestety :// Ubolewam nad tym, ale nie mam jak tego przeskoczyć niestety :// 

Opublikowano

@violetta Viola dochodzisz do czegoś. W pisaniu w rozmyślaniach w mailach w teoriach w zapatrywaniach. Siadasz i hej objawia ci się, że do tego do czego doszedłeś teraz, na ten moment najbardziej blues pasuje. A lubisz bluesa, bo przecież uwielbiałeś piosenki Dżemu. U mnie tak wygląda proces twórczy :)) Ale wiesz staram się, silę się, próbuję, a mi chodzi tylko o coś jeszcze innego o piosenkę pt. Wicked Game. Jedną, pojedynczą, jednostkową. Bo wtedy wygrałaś Violetto. I już. A przecież chyba chodzi o zwycięstwo :)) Tak sobie to w skrócie tłumaczę :) Ale może się po prostu usprawiedliwiam, też tak być może ... 

Opublikowano

@violetta Owszem, człowiek ma prawo do braku zdrowia. Ale i ma prawo, powinien mieć prawo do lekarzy którzy chcą go wyleczyć, a nie tylko zaleczyć, podleczyć, przyleczyć, pisać pracę doktorską z choroby, traktować jako interesujący przypadek. I naprawdę tak uważam. Lekarz to ktoś kto chce Ciebie wyrzucić ze swojego gabinetu, tak jak prawnik powinien chcieć wywalić ciebie z kancelarii. 

@violetta I w sumie uważam, że dobrze robię, że tak akcentuję te sprawy. Że właśnie w takim świetle. 

@violetta Ale mogę Ciebie też Violetto pocieszyć, że przez moje całe życie choroby, a więc już przez prawie 20 lat jeszcze w sumie żaden lekarz nie powiedział mi wprost na co choruję. Serio. Nie wiem tego i im dłużej żyję i dłużej choruję tym bardziej tego nie wiem. To ogólnie jest jakaś bardzo opatrznie rozumiana kategoria tajemnicy medycznej. No ale nic. 

Opublikowano

@Leszczym

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie rozumiem: chcesz wiedzieć na co chorujesz czy nie? :) nie wiem: może sprecyzuj proszę objawy i spróbujemy pomóc, postawić diagnozę;) 

 

Wiesz…znam takiego jednego bluesa…piękny jest! Mogłabym wstawić.. ale wtedy wszyscy będziemy płakać..;))) nie widzę sensu. 


:) 

 

Opublikowano

@KOBIETA Wiesz Dominiko mam ogromną nadzieję, że jest to forum literackie, a nie medyczne :)) Żebym mógł podać objawy musiałbym znać się na tym. A nie bardzo już chcę się akurat na tym znać :)

@violetta Nie wiem może jakoś nieprecyzyjnie napisałem, ani piosenka ani komentarze nie miały na celu podrywania na litość :) No nie miały takiego celu :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Maciej Szwengielski Dziękuję i pozdrawiam, Panie Macieju.
    • @hollow man Szanowny, "hollow manie"!  O tej tzw. "wyższości moralnej" kapłanów nie ma mowy. Każdy kapłan jest tylko człowiekiem. Jądro problemu, moim zdaniem, tkwi w powołaniu kapłana, w jego charyzmacie. Jego "głosie wołającego na pustyni". Często sam kapłan boi się swojego powołania. Pięknie zilustrował problem Graham Greene w swej powieści "Power and Glory" ("Moc i Chwała"). Główny bohater jest uwikłanym w ciężkie grzechy kapłanem; ale ma Łaskę, ma charyzmę. Zatem eo ipso nie powinno się polemizować z nauką etyczną, która płynie z przekazu kaznodziei. Myślę, że współczesny Kościół Katolicki  jest tak zdehierarchizowany i udemokratyczniony, zekumenizowany, iż można go śmiało kojarzyć z solą, która utraciła swój smak. Czymże więc można ją przyprawić? @Zbigniew Polit Myślę, że nie tylko trzeba wiedzieć JAK czynić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie ale przede wszystkim trzeba wiedzieć CO chce się robić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie... . Ważna jest idea przyświecająca działaniu.
    • Westchnąłem i pomyślałem jaki jestem biedny. Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby, by obserwować. Obiecała, że przyjdzie. Mamy zawsze wracają do swych dzieci. Przecież musi kiedyś wrócić. Siedzę na stole w samych gatkach, przyklejony do kaloryfera. Mam świetny głos. Potrafię śpiewać i zostanę piosenkarzem. Kiedy zostałem skarcony, pomyślałem: „Zostanę prezydentem. To wy będziecie mnie słuchać”.     Od tygodni regularnie ćwiczę. Gram w piłkę. Teraz to jednak zostanę piłkarzem. Potem jeszcze były ciężary, po czym znowu wróciłem do muzyki. Tym razem akordeon i klawisze. Blues młodości rozbrzmiewa po leśnych zakamarkach i ciasnych prywatkach.     A teraz. Czym się zająć, co robić?     Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby samochodu. Była jak melodia, którą odwiedziłem niegdyś w snach. Zobaczyłem ją w niebieskiej sukience. Blond włosy i niebieskie oczy. Taką ją zapamiętałem. Podczas spaceru żartowała i uśmiechała się. Obiecywaliśmy sobie: „Ja o tobie nie zapomnę”, „Jesteś mój najmilszy”. Tak rozbrzmiewał mój pierwszy blues. Blue Valentine, bo tak miała na imię.     To tylko jedna z wielu melodii. „Mógłbyś być dobrym bluesmanem” – powiedział ktoś kiedyś. Lecz ja utkwiłem w tym jednym kawałku na całe życie. I nucę sobie co dnia: „Blue Valentine, Blue Valentine...”.
    • @Maciej Szwengielski Szanowny Panie Macieju, Ciekawe rozważania i możnaby rzeczywiście w dyskusję wejść, ale to, co przed nią może powstrzymywać to pozycja, z której Pan jako autor swoje przemyślenia formułuje. Jest to bowiem pozycja kaznodziei, niestety. A jak wiadomo - z amboną się nie polemizuje. Słucha i trwoży się człowiek, by w poczuciu winy spuścić głowę przed moralną wyższością kapłana. Myślę, że Kościół wiele traci, gdy w ten sposób traktuje wiernych - z pozycji grożącego palcem i ogniem piekielnym. Myślę, że w ogóle wszyscy powinniśmy wykazywać się pewną pokorą w prezentowaniu prawd, które w naszym mniemaniu są wręcz aksjomatami. Wtedy łatwiej jest przekonywać do nich innych oraz prowadzić rozmowę tak w ogóle. Łączę wyrazy szacunku. hollow man
    • @Proszalny Słodko-gorzka satyra na świąteczny przymus szczęścia :)   Wesołych Świąt :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...