Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kwiaty rozrzucone na wzgórzu

ktoś je sadził ktoś ścinał 

wyrosły nowe równie piękne.

 

Kwiaty kwitną aż po horyzont

końca ich nie widać

rosną aż do chmur.

 

Żółte kwiaty rosną nad wodą 

ich kolor miesza się

z kolorem zachodzącego słońca.

 

Blask ich rozświetla okolice 

rozgrzane przez słońce

świecą całą noc. 

 

Kolor kwiatów i zachodzące słońce 

przenika wodę aż  do głębin

wpatruje się w nią. 

 

Szukam serca w jej  wnętrzu     

znalazłem żółty kwiat 

który kiedyś zatonął.

 

Stoję nad brzegiem i maluje obraz

namalowałem kwiaty 

wszystkie są żółte.

 

Zerwałem kwiat potem kolejny

każdy jest inny

lecz wszystkie jednego koloru.

 

Szczęśliwy jestem bo mam kwiaty

usypałem z nich dywan

stoję i podziwiam tylko kwiaty mam w oczach.

Opublikowano

@Adam ZębalaWybrałeś żółty kolor, albo widzisz tylko żółty. Ludzie, pewnie niesłusznie, nazwali tym kolorem zazdrość, ale żadnej winy koloru nie odnajduję. Ludzie przeznaczyli jedne na pogrzeb, inne na miłość - a one wszystkie jednako piękne. 

Może trzeba się postarać żeby peelce kwitły w sercu, a nie na wzniesieniach czy nad wodą :)

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Obrazowanie wydaje mi się lekko surrealistyczne, jakby zwykłe kwiaty nagle rzeczywiście urosły ponad miarę, przesłoniły sobą cały świat, stały się jedynymi elementami rzeczywistości. Mogą ukrywać brzydotę świata, stanowić odpowiedź na rozmaite tęsknoty peela, ale w pewnym momencie ja, jako czytelnik, zaczynam dostrzegać pewien ciężar i odczuwać niepokój. Jak w "Ptakach" Hitchcocka. Kwiaty poza władzą człowieka, ich wzrost, ich ruch, intensywność barw, niekontrolowana ekspansja, stanowiłyby całkiem niezłą kanwę dla horroru.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Lubię chłód godzin wczesno porannych i widok pustych ulic, po których zasuwam z kubełkiem i miotłą. Wraz z miastem budzi się szarość i już za chwilę zakończę nocną zmianę. Myślami przenoszę się do miejsca wymyślonego, by choć na chwilę wyrwać z wąwozów aglomeracji. Lata sprzątania ulic nie pozostały bez echa, sprzątania i życia w piekle rodzinnego miasta.   Widzę kota, który z zawiedzioną miną opuszcza pobliski śmietnik. Tak bardzo podobny jest do Miaukota, mojego wymyślonego przyjaciela. Szkoda, że on nie istnieje naprawdę, tak samo jak nie istnieję ja, wraz ze mną to miasto. Przenoszę się do domu na leśnej polanie.   Jest tylko dom w lesie. Tam nie mam złych snów mówiących o tym, że lecąc w stronę nieba za chwilę spadnę. Tam widzę, jak nocą ryby wynurzają z rzeki pyszczki - szczęśliwi ludzie łowią je sznurami splecionymi z ciszy. Właściwie ludzie wydają się niepotrzebni.   A jednak pojawią się wbrew mojej woli, ożywiając autobusowe przystanki. Tuż przed świtem pojawiają się pierwsze samochody. Wiozą ich do miejsc, o których woleliby zapomnieć. Wsiadam w swoją śmieciarkę i zjeżdżam do bazy. W małym mieszkanku na siódmym piętrze zaparzam herbatę i jeszcze nie włączam telewizora. Nad wieżowcami po wschodniej stronie pojawia się światło.   Patrzę na swoje odbicie. Mam sześćset sześćdziesiąt sześć lat. Jestem gruby i łysy, trzy razy żonaty, obecnie romans z karłem. Co jeszcze? Ach, tak - jestem złym człowiekiem. Tak mało o sobie wiem. Ale pewnie się dowiem. Ludzie mi to powiedzą.   Przez uchylone okno, wraz z chłodem świtu dobiega uspakajający szum. Zapalam fajkę. Pierwsza porcja dymu pokazuje czerwień żarzącego się cybucha, druga gości myślą o cieple letnich wieczorów, trzecia…   Honorata delikatnym ruchem wyjęła Narcyzowi fajkę z dłoni. Ostrożnie położyła ją tuż obok kryształowej cukiernicy i pogłaskała leżącego na stole kota. W uchylonym oknie jak cień mignęły wspomnienia, a miasto nadal śniło swój sen o bogactwie i sławie.  
    • @Clavisa Zawodowiec versus profesjonalista, czyli to samo, a jednak trochę inne. ;-)
    • @KOBIETA   Do czego zdolne? Że aż wyjątkowo?
    • @CharismafilosTak to bywa. Są takie gadułki, że nie potrafią wyhamować i nie wiedzą kiedy skończyć i są tacy, że ciągniesz za język i nic z tego. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Waldemar_Talar_TalarBrzmi jak zaproszenie do stołu w którym nawet zamknięte drzwi odgrywają istotną rolę - zapukaj, a poznasz zawartość.                                        pozdr.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...