Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 Polska – Mesjasz narodów

 

Nieźle, kurwa, nieźle.

To hasło brzmi naprawdę potężnie. Podniośle. Dumnie. Jakbyśmy od tysiąca lat byli wyznaczeni do zbawiania świata, a przy okazji - do ponoszenia wszystkich możliwych ofiar.
Mesjasz narodów.
Naród wybrany do cierpienia, klęsk i moralnej wyższości.

Tak mnie wychowywano.
I nie tylko mnie. Miliony ludzi, którzy mieli budować nasz wspólny dom, nasiąkali tą narracją od dziecka. Polska jako ofiara. Polska jako mur. Polska jako tarcza. Polska jako przedmurze chrześcijaństwa. A na tym murze - szlachta.

Nasza. Święta. Bohaterska.

Polska szlachecka była ze mną od zawsze.
W podręcznikach, w opowieściach, w patetycznych akademiach szkolnych.

 Szlachta własną piersią broniła Europy przed zarazą ze Wschodu. Szlachta ratowała cywilizację, kulturę, wiarę. Własną piersią chroniła biednych chłopów pańszczyźnianych, którzy - jak nas uczono - i tak mieliby gorzej pod innym panowaniem.

Czy na pewno?

Tego pytania nie zadawano.
Bo jak można podważać fundament mitu?
Jak można pytać o szczegóły, gdy mówi się o obrońcach wiary?

Przez długi czas udawałem, że w to wierzę.
Udawanie jest wygodne. Nie wymaga myślenia.
Ale z wiekiem człowiek robi się leniwy w innych obszarach - i przestaje mu się chcieć udawać.

Historia zaczęła odpowiadać na moje dylematy.

Bo jak - pytam uczciwie - jak taka zapijaczona, zatłuszczona warstwa społeczna mogła poradzić sobie ze sprawnymi, trzeźwymi, zdyscyplinowanymi Szwedami w 1655 roku pod Ujściem?
Nie poradziła sobie.
Nawet nie spróbowała.

I potem było już tylko gorzej.
Od potopu do rozbiorów.
Od konfederacji do liberum veto.
Od dumy do upadku.

Dlaczego?

Czy to była taka nacja?
Czy taki charakter narodowy?
Czy może coś innego?

Sześć procent społeczeństwa - sześć procent! - uznało się za inną rasę. Lepszą. Wybraną. Herbową.
Z pozwoleniem Boga.

Przywileje nadane im kilkaset lat wcześniej przez królów wiązały się z jednym podstawowym obowiązkiem: obroną ojczyzny.
Pospolite ruszenie.
Piękna idea. Demokratyczna. Patriotyczna.

W praktyce - nieporozumienie.

Bo jak ma walczyć ktoś, kto jest pijany, otyły i przekonany o własnej boskiej wyjątkowości?
Pijany i gruby to już trudne wyzwanie logistyczne, a co dopiero militarne.

Może stąd te rasy polskich koni.
Nie po to, by dźwigać ciężką zbroję, ale by unieść zajebistą nadwagę jeźdźca.
Koń arabski by padł.
Nasze pociągowe - ciągnęły.

Może tajemnica husarii polegała na tym, że grupa nawalonych grubasów, nie do końca kojarzących, co robią, myśląc, że jadą do Żabki, bo jest promocja na Bociana, taranuje wroga czystym przypadkiem.
Może stąd te sukcesy.

Jadę po bandzie?
Oczywiście.

Ale od dziecka słyszę o tej dumie. O tej niezwyciężonej ciężkiej jeździe. Przez dwieście lat niepokonani. Kilkuset przeciw tysiącom.
Może po prostu ktoś krzyknął, że na melinie pod Kircholmem jest bimber, i ruszyli z taką determinacją, że przeciwnik nie wiedział, z czym ma do czynienia.

Być może obrażam wielu prawdziwych Polaków z genami szlacheckimi.
Ale ja czegoś kurwa nie rozumiem.

Można być patriotą.
Można być obrońcą kraju.
Można umierać za ojczyznę.

Ale mówimy o kilku procentach społeczeństwa, które uznały się za lepszą kastę.
Bóg im dał przywileje.
Pokolenie Jafeta.
A co z resztą?

Co z dziewięćdziesięcioma procentami społeczeństwa?

Co z pokoleniem Chama?

Gdzie w tym miłosierdzie?
Gdzie równość wobec Boga?

Coś tu nie gra.

Pokolenie Chama miało przechlapane.
Szlachcic mógł zabić.
Mógł gwałcić.
Mógł sprzedać chłopa jak bydło.

A przecież uczono mnie, że w Polsce nie było niewolnictwa.

Tak uczono w szkołach w drugiej połowie XX i w XXI wieku.
Tyle wiem.
Ale im więcej czytam, tym bardziej widzę, że to była niewola w białych rękawiczkach. Z krzyżem nad drzwiami.

Dlaczego część społeczeństwa była traktowana gorzej niż fellachowie w Egipcie?
Czy to był gniew Boga?

Ale za co?

Ci ludzie nawet nie mieli czasu grzeszyć.
Pracowali, żeby inni nie musieli pracować.
Praktycznie nie mieli żadnych praw. Żadnych.

Czy to jest zgodne z naukami Chrystusa?

Mam wrażenie, że nad krajem nad Wisłą przez wieki wisiała jakaś gęsta chmura.
Jakby ocieplenie klimatu przyszło wcześniej i zakryło widok nieba.
Gdyby Cieśla z Nazaretu to zobaczył, sandały by mu spadły.

Ale nie zauważył.
Albo nie zadzwoniono.

„To się w pale nie mieści” — jak mawiał najbardziej przegrany warszawiak.
Ale mieściło się w głowach Kościoła. Tych najważniejszych.
Dlaczego?

Bo im się opłacało.

A prawa człowieka?
Czy coś takiego istniało?

Wtedy - nie.
Ale dziś?

Dlaczego przez setki lat zasłoną milczenia przykrywamy fakt, że grupa trzymająca władzę żerowała jak pasożyt na dziewięćdziesięciu procentach społeczeństwa?
Dlaczego stawiamy im pomniki?

Za co?

Może jeszcze handlarzom niewolników zróbmy aleję gwiazd.
Albo order za wkład w rozwój cywilizacji.

Nie wiem.
Nie rozumiem.

Może właśnie dlatego wciąż lubimy być Mesjaszem narodów.
Bo łatwiej cierpieć w micie niż spojrzeć w lustro historii.

 

 

Opublikowano

@Andrzej_Wojnowski
Tekst trafnie rozprawia się z mitem „Mesjasza narodów” i idealizacją szlachty, zwłaszcza w kontekście losu większości społeczeństwa. Mam jednak wrażenie, że miejscami publicystyczna przesada (szczególnie w odniesieniu do husarii) zastępuje historyczną precyzję. Mimo to to ważny głos, bo zmusza do spojrzenia poza wygodne narracje.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @EsKalisia   Bardzo dziękuję!  Trafnie to ujęłaś. Zderzenie się z prawdą o przemijaniu jest bolesne, ale absolutnie konieczne, żeby dać sobie szansę na prawdziwą miłość - nie tylko z drugim człowiekiem, ale też z samym sobą. Serdecznie pozdrawiam! @Migrena   Bardzo dziękuję!    Dziękuję za tak głębokie i czułe odczytanie mojego wiersza. Nazwanie go "reinterpretacją mitu" to dla mnie ogromny komplement. Przywołany przez Ciebie cytat pasuje tu wręcz idealnie - gdyby bohaterowie potrafili patrzeć w tym samym kierunku, lęk przed nagą łodygą po prostu by nie istniał, bo miłość opierałaby się na czymś więcej niż tylko wzajemnym wpatrywaniu się w siebie. Pozdrawiam  serdecznie! @Christine   Bardzo dziękuję!    To niezwykle celna uwaga - zależało mi właśnie na tym, by zdjąć z róży tę łatkę "dumnej i nieczułej", którą często się jej przypisuje, i pokazać jej ludzki, pełen lęku środek. Czasem pod pancerzem niedostępności kryje się największa wrażliwość i strach przed odrzuceniem. Dziękuję za to głębokie odczytanie i pozdrawiam ciepło! :) @Leszczym   Bardzo dziękuję!  Rzeczywiście, czasami w niespełnieniu i samotności kryje się najwięcej prawdy o nas samych - i cieszę się, że tę prawdę tu odnalazłeś.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @Christine   Bardzo dziękuję!  Czasami rozstanie może być nowy początkiem. :)  Dziękuję za tak miłe słowa.  Serdecznie pozdrawiam. :)   
    • @Christine   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)    Ja również tak robię, nie będę czarować, Wolę przymknąć oko, niż kogoś strofować! Bo własnych słabości mam przecież bez liku, Więc wyrozumiałość mam w stałym nawyku.   :)))    @Sylwester_Lasota   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)  
    • @andrew   Bardzo dziękuję!  "To przecież tylko zwykła róża" - mógłby powiedzieć Twój podmiot liryczny, patrząc pod mój klosz. Dziękuję za ten wiersz! Świetnie ująłeś w nim ten rozdźwięk między lekkim, powierzchownym spojrzeniem a tym głębokim, pełnym niewypowiedzianych myśli. Serdecznie pozdrawiam. :)  @karenka Bardzo dziękuję!  Dziękuję za ten piękny komentarz i pozostawienie śladu pod wierszem. Złudzenie, że czyjś zachwyt wystarczy, by zbudować miłość, to bolesna pułapka, z której bohaterka wiersza zdaje sobie sprawę. Odwzajemniam ciepłe pozdrowienia! :)  @LessLove   Bardzo dziękuję!    Piękne słowa! Twój komentarz to dowód na to, że Lis z "Małego Księcia" miał rację - dobrze widzi się tylko sercem. Bardzo miło czytać taki komentarz od kogoś, kto przekonał się o tym na własnej skórze. Dziękuję za ten krzepiący ślad pod wierszem.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @Christine   Bardzo dziękuję!  Cieszę się, że zróciłaś uwagę na puentę - miała trochę przełamać sutek szarości.  Serdecznie pozdrawiam.:) @Łukasz Jurczyk   Bardzo dziękuję!  Czasami tak bywa - niezbadany jest nasz umysł. Mnie nastroiły tak dnie nieustannych opadów deszczu.  Serdecznie pozdrawiam. :)  @Bożena Tatara - Paszko   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...